Niepokojące doniesienia ws. cen zboża. Rolnicy przetrzymują zbiory
Ceny pszenicy w polskich portach przebiły poziom 1000 zł za tonę, co na pierwszy rzut oka może być dobrą wiadomością dla rolników. Wyższe stawki nie oznaczają jednak równie dużego wzrostu opłacalności sprzedaży. Rosnące koszty paliwa, gazu, transportu i suszenia zbóż pochłaniają bowiem znaczną część dodatkowych wpływów.
Sytuacja na rynku zbóż pozostaje więc niejednoznaczna. Z jednej strony rolnicy mogą liczyć na wyższe ceny w portach, z drugiej muszą mierzyć się z coraz większymi wydatkami związanymi z przygotowaniem i dostarczeniem ziarna. Sprawdzamy, jak obecnie kształtują się stawki i co najmocniej wpływa na opłacalność sprzedaży.
Ponad 1000 zł za tonę pszenicy
Wyższe ceny nie skłaniają jednak rolników do masowej sprzedaży ziarna. Podaż w skupach pozostaje niewielka, ponieważ część producentów wciąż liczy na dalsze podwyżki. Najlepsze stawki za pszenicę oferowane są na północy kraju, w pobliżu portów, gdzie ceny zbliżają się do 1000 zł za tonę lub przekraczają ten poziom. Na południu są wyraźnie niższe, m.in. ze względu na rosnące koszty paliwa i transportu. Część ofert dotyczy ponadto odbioru dopiero w listopadzie, co oznacza również późniejszą płatność.
Wysokie ceny utrzymuje rzepak, za który można otrzymać nawet około 2400 zł za tonę. Soja kosztuje do 1960 zł, a słonecznik do 1920 zł. W przypadku tego ostatniego problemem są jednak opady utrudniające zbiory oraz wysoka wilgotność ziarna. Obniżenie jej o każdy punkt procentowy kosztuje około 30 zł za tonę ze względu na wysokie ceny gazu.
Sucha kukurydza wyceniana jest obecnie na około 900 zł za tonę, natomiast mokra na około 640 zł. W porównaniu z poprzednim tygodniem na rynku widoczne są niewielkie spadki stawek, sięgające około 10 zł na tonie.
Ceny zbóż mogą wzrosnąć. Credit Agricole podał prognozy
Mimo niewielkich spadków obserwowanych w ostatnich dniach analitycy Credit Agricole spodziewają się, że w dłuższej perspektywie ceny zbóż mogą rosnąć. W jesiennym wydaniu kwartalnika „Agromapa” wskazano, że jednym z czynników sprzyjających podwyżkom będą zmniejszające się światowe zapasy. Rynek ma być jednocześnie bardziej podatny na informacje dotyczące zbiorów i handlu.
- Prognozujemy, że ceny pszenicy i kukurydzy w Polsce wyniosą odpowiednio ok. 90 zł/dt i 80 zł/dt na koniec 2026 r. i ok. 95 zł/dt i 90 zł/dt na koniec 2027 r. Czynnikami ryzyka pozostają warunki agrometeorologiczne u kluczowych producentów i eksporterów zbóż oraz dalszy rozwój sytuacji w regionie Morza Czarnego i na Bliskim Wschodzie - wskazali analitycy Credit Agricole w najnowszym wydaniu „Agromapy”.
Podobnego kierunku analitycy spodziewają się na rynku rzepaku. Jego cena może wynieść około 2350 zł za tonę pod koniec 2026 roku i wzrosnąć do około 2450 zł rok później.
- Prognozujemy, że na koniec 2026 r. cena skupu rzepaku wyniesie ok. 2350 zł/t i ok. 2450 zł/t na koniec 2027 r. Głównymi czynnikami ryzyka dla naszej prognozy są warunki agrometeorologiczne u kluczowych producentów i eksporterów roślin oleistych, kolejne szacunki światowej produkcji roślin oleistych w sezonie 2026/2027 oraz dalszy rozwój sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie - można przeczytać w „Agromapie”.
Wzrosty w Chicago i Paryżu. Zboża zyskują na wartości
Prognozy wzrostów wspiera również sytuacja na światowych rynkach. Podczas sesji 21 września kontrakty na zboża i nasiona oleiste w Chicago oraz Paryżu wyraźnie zyskały. Sprzyjały temu rosnący popyt na amerykańskie zboża oraz niepewność związana z eksportem z rejonu Morza Czarnego.
Mimo wysokich zbiorów w Rosji i Ukrainie dostawy nadal utrudniają problemy z infrastrukturą i logistyką. Część importerów, w tym Egipt, zwiększa więc zainteresowanie pszenicą z Unii Europejskiej.
Wsparciem dla cen pozostaje również sytuacja na rynku kukurydzy. UE zmaga się z jej deficytem, a prognozy USDA wskazują na niedobór w globalnym bilansie. Jednocześnie 21 września mocno spadły notowania ropy, jednak nie zatrzymało to wzrostów cen zbóż i roślin oleistych.
Przetrzymywanie zboża może uderzyć w hodowców bydła? Co stanie się z cenami pasz?
Rolnicy, którzy decydują się magazynować ziarno zamiast sprzedawać je bezpośrednio po żniwach, ograniczają bieżącą podaż zbóż na rynku. To może wpływać na poziom cen, szczególnie jeśli podobną strategię przyjmuje większa liczba gospodarstw. Z jednej strony producenci zbóż liczą w ten sposób na sprzedaż w korzystniejszym momencie, z drugiej – mniejsza ilość ziarna trafiającego do skupu może zwiększać presję na wzrost cen.
Dla hodowców bydła sytuacja może być problemem, ponieważ zboża, w tym pszenica, jęczmień, kukurydza czy pszenżyto, są wykorzystywane do produkcji pasz. Wyższe ceny surowców oznaczają więc potencjalnie wyższe koszty żywienia zwierząt. Nie oznacza to jednak, że samo magazynowanie zboża przez rolników doprowadzi do gwałtownego wzrostu kosztów hodowli. Na ceny pasz wpływają również m.in. dostępność surowców, import, eksport oraz sytuacja na światowych rynkach.
Obecnie rynek nie pokazuje jeszcze gwałtownego skoku cen. Według notowań z 2 października średnia cena pszenicy konsumpcyjnej wynosiła 906,25 zł za tonę, a pszenicy paszowej 829 zł za tonę. Pszenżyto kosztowało średnio 703,70 zł za tonę, a kukurydza 934 zł za tonę.
Presja kosztowa na hodowców bydła jest jednak realna. Analiza rynku z września wskazywała, że cena pasz dla bydła wzrosła do 2,09 zł/kg, podczas gdy cena skupu bydła wynosiła 12,85 zł/kg. Relacja ceny żywca do ceny paszy wyraźnie się pogorszyła, co oznacza mniejszą opłacalność opasu.
Dlatego długotrwałe ograniczanie podaży zbóż przez ich magazynowanie może być korzystne dla samych producentów ziarna, jeśli później uda im się sprzedać je drożej. Jednocześnie może zwiększać koszty po stronie gospodarstw, które muszą kupować zboże na paszę. Na ten moment nie ma jednak podstaw, by twierdzić, że polskim hodowcom bydła grozi kryzys wyłącznie z powodu przetrzymywania tegorocznych zbiorów. Sytuację trzeba obserwować wraz z dalszym rozwojem cen zbóż i pasz.