Kupujesz polski czosnek? Możesz się mocno zdziwić. Rolnicy ujawniają proceder
Sięgasz po polski czosnek Harnaś, a do koszyka wkłada się import z Egiptu, Kazachstanu albo Chin. Tak wygląda proceder, który nagłaśniają plantatorzy i samorząd rolniczy. Zagraniczne warzywo trafia na półki pod szyldem rodzimej odmiany, a przeciętny klient nie ma jak tego zweryfikować. O sprawie mówią Krajowa Rada Izb Rolniczych i TVP3 Kraków, a rolnicy domagają się reakcji Ministerstwa Rolnictwa.
Jak relacjonuje jeden z plantatorów, trafił on na towar podpisany jako polski Harnaś, który w rzeczywistości sprowadzono z Egiptu. Dla krajowych producentów to nie drobiazg, lecz realne straty. Tańszy import odbiera im rynki zbytu, a magazyny zostają pełne. Problem jest tym dotkliwszy, że Harnaś to rozpoznawalna, ceniona polska odmiana, a podszywanie się pod jej nazwę uderza nie tylko w portfele rolników, ale i w zaufanie konsumentów do etykiet w sklepach.
Polskie magazyny pękają w szwach, a sklepy wybierają obcy towar
Małopolska odpowiada za około 40% krajowej produkcji czosnku, ale dziś tamtejsze magazyny są przepełnione. Zamiast trafiać do sklepów, plony zalegają, bo sieci handlowe wolą tani surowiec z zagranicy.
Nie ma kontroli nad tym importem. (...) Supermarkety i dyskonty stawiają na cenę. Wygrywa ekonomia, a nie jakość — mówi Mateusz Wcisło, plantator z Klimontowa.
Dla wielu gospodarzy to dramat. Jak przyznaje Grzegorz Płażek z Małopolskiej Izby Rolniczej, najmocniej cierpią ci, którzy obsiali czosnkiem kilkadziesiąt hektarów i nie mają teraz komu sprzedać plonów. Mniejsi producenci jakoś sobie radzą, sprzedając towar po trochu, ale przy dużych areałach niesprzedany zbiór oznacza wymierne, poważne straty.
Samorządowcy ostrzegają, że kłopoty rolników nie skończą się na nich samych i odbiją się na finansach całego regionu, który w dużej mierze żyje właśnie z rolnictwa.
„Strach się bać, co mu tam dają“
Izby rolnicze postanowiły interweniować i zapytały resort, kto w ogóle wydaje zgodę na import czosnku spoza Unii Europejskiej. Jak tłumaczą, w ramach wspólnoty wymiana towarów jest naturalna, ale sprowadzanie warzyw spoza niej powinno wymagać osobnych zgód, i to właśnie te procedury chcą prześwietlić. Odpowiedzi jednak – jak twierdzą – nie ma od ponad dwóch miesięcy.
Rolnicy niepokoją się też jakością samego towaru. Warzywa z Chin jadą do Polski około miesiąca, co rodzi pytania o to, czym są traktowane, by po tak długim transporcie wciąż wyglądały świeżo.
Strach się bać, co mu tam dają, żeby tak pięknie wyglądał w sklepach — zauważa jeden z działaczy.
Plantatorzy apelują o częstsze kontrole handlowe i wyjaśnienie procedur celnych.
Po tym poznasz prawdziwego Harnasia
Dobra wiadomość jest taka, że zagraniczny czosnek często zdradza się wyglądem. Na co zwrócić uwagę przy zakupach, podpowiada Mateusz Wcisło:
Kolor łuski – polski Harnaś wpada w odcienie fioletu, różu i szarości.
Korzonek – u czosnku z Kazachstanu jest wyraźnie większy i ma żółtawą, słomkową barwę, podczas gdy rodzimy takiego nie ma.
Konsystencja – krajowy czosnek jest twardszy i bardziej jędrny w dotyku.
Fałszywa etykieta to nie drobiazg
Wprowadzanie klientów w błąd co do pochodzenia warzyw jest w Polsce realnie karane. Nadzór nad oznakowaniem sprawuje Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS), a nieprawidłowe informowanie konsumentów może zostać uznane przez UOKiK za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Grozi za to kara do 10% rocznego obrotu firmy.
O tym, że przepisy te wcale nie są „martwe”, świadczą decyzje podjęte kilka lat temu przez UOKiK. Za błędne oznaczenie kraju pochodzenia owoców i warzyw Urząd nałożył karę w wysokości ponad 60 mln zł na spółkę Jeronimo Martins Polska – właściciela sieci sklepów Biedronka – oraz karę w wysokości 13,2 mln zł na firmę Kaufland Polska Markety.
Co więcej, od 17 lutego 2026 r. zaczną obowiązywać nowe zasady: świeże owoce i warzywa sprzedawane luzem będą musiały być opatrzone grafiką przedstawiającą flagę kraju pochodzenia, a niedopełnienie tego obowiązku również będzie wiązało się z karą finansową.
Ostatecznie najpewniejszym sposobem na uzyskanie autentycznego produktu pozostaje metoda najprostsza: zakup bezpośrednio u producentów – na przykład w zagłębiu rolniczym, jakim są Muniakowice.