Tegoroczny sezon nie był łatwy zarówno dla producentów żywności roślinnej, jak i tej pochodzenia zwierzęcego. Na plony o gorszej jakości wpłynęła przede wszystkim pogoda - nawałnice, burze, opady gradu, podtopienia i susze. Dobrym wyznacznikiem sytuacji w sektorze rolnym jest rynek hurtowy w Broniszach. Ekspert Maciej Kmera zdradza, że obecnie panuje niedobór m.in. warzyw korzeniowych i liściowych. Niekorzystna pogoda, gorsze plonySierpniowe obfite opady deszczu w dużej części Polski pokrzyżowały plany rolników, którzy przygotowywali się do żniw. Problem mają również producenci warzyw, których pola były systematycznie zalewane przez nadmiar wody opadowej. Maciej Kmera, ekspert rynku hurtowego w Broniszach,w rozmowie z Business Insider powiedział, że dostawcy towarów mają niemały problem m.in. z jakością warzyw korzeniowych i liściastych, a także śliwek. Bronisze przeżywają również niedobór sałaty, szpinaku, cebuli, śliwek, szczawiu, kalafiorów, brzoskwiń i moreli. Wiele pól nadal stoi w wodzie, a kiedy uda się wreszcie zebrać warzywa, ich duża podaż wpłynie na gwałtowny spadek cen. Maciej Kmera podejrzewa, że ze względu na problematyczność przechowywania takiego towaru, rolnicy będą chcieli go jak najszybciej sprzedać. Oznacza to, że po upłynnieniu zebranych plonów jesienne stawki za pozostałą żywność mogą niemiło zaskoczyć konsumentów wysokimi cenami.
Tragedie i dramaty podczas prac rolnych są smutną rzeczywistością polskiej wsi. Komenda Powiatowa Policji w Biłgoraju poinformowała za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej o wypadku, który miał miejsce w gminie Księżopol. 36-letni rolnik zbierał maliny przy użyciu ciągnika i kombajnu do owoców. W pewnym momencie postronna osoba znalazła między polami uprawnymi leżącego mężczyznę bez oznak życia. Tragedia podczas zbioru malin31 sierpnia 2021 roku Komenda Powiatowa Policji w Biłgoraju opublikowała na swojej stronie internetowej druzgocącą informację o tragicznym wypadku, który miał miejsce w gminie Księżopol. 36-letni rolnik pracował w sadzie z wykorzystaniem ciągnika i specjalistycznego kombajnu do zbioru malin. Choć mogłoby się wydawać, że poniedziałek 30 sierpnia 2021 roku był kolejnym, zwyczajnym dniem w pracy w gospodarstwie, to około godziny 12:00 postronna osoba przypadkowo odkryła zwłoki wspomnianego 36-latka.
Nad wielkopolskimi producentami czereśni mogą zbierać się czarne chmury - jak relacjonuje poznańska TVP3, część polskich sadowników rozważa wygaszanie lub znaczne ograniczenie produkcji owoców tego gatunku ze względu na zbyt dużą konkurencję cenową czereśni pochodzących z importu. W skupach czereśnie mają niskie ceny, co nie pozwala ich producentom na utrzymanie płynności finansowej czy uzyskiwanie satysfakcjonujących zysków. Skutkiem tego są plany wycofywania się z czereśniowego biznesu. Importowane czereśnie wygrywają z krajowymiWielu konsumentów w sklepach spożywczych - również ze względów finansowych i potrzeby oszczędzania - wybiera produkty nie ze względu na kraj ich pochodzenia, a na cenę. Dobitnym tego przykładem są czereśnie - importowane owoce kosztują mniej, a polscy producenci sromotnie przegrywają walkę o konsumenta. Jak podaje poznańska TVP3, wielkopolscy producenci czereśni po niekorzystnym sezonie snują plany dotyczące wygaszania dalszej uprawy owoców ze względu na małe zyski z prowadzenia biznesu. Choć zbiory w tym roku nie będą należały do skąpych, to nie oznacza to wcale, że do kieszeni rolników trafi proporcjonalnie więcej pieniędzy. Obecnie za kilogram czereśni na bazarach trzeba zapłacić od ośmiu do piętnastu złotych.
- Chce wam pokazać dzisiejszy problem rolnictwa, sadownictwa, całego sektora produkcyjnego - mówi na nagraniu zamieszczonym przez AGROunię Daniel z Mazowsza.
Samodzielne zbiory owoców prosto z pól rolników cieszą się coraz większym zainteresowaniem nie tylko na Zachodzie, ale także w Polsce. Wśród osób, które przyjeżdżają na wieś, by własnoręcznie wypełnić pojemniki na owoce, są również sportowcy tacy jak skoczek narciarski Sven Hannawald. Na początku lipca Niemiec wybrał się ze swoją rodziną na zbiory owoców na pole jednego z rolników. Jak podaje polskieradio.pl, skoczek powiedział: - Praca nie jest tak ciężka, jak mi się wydawało. Muszę jednak zaznaczyć, że zbierałem truskawki raptem przez kilka godzin. Gdybym robił to kilkanaście dni, pewnie zmieniłbym zdanie. Samozbiory coraz bardziej popularneSamozbiory, czyli praktyka, w której osoba niezwiązana z rolnictwem przyjeżdża na pole i własnoręcznie zbiera kupowane przez siebie owoce, jest coraz popularniejszym rozwiązaniem w czasach, gdy coraz trudniej o chętnych do pracy sezonowej. Dla rolników oznacza to znaczne ograniczenie kosztów, a dla konsumentów - niższe ceny, a niejednokrotnie też wspaniałą przygodę, dzięki której można lepiej docenić codzienną pracę producentów żywności. Samozbiory są niezwykle popularne w zachodniej Europie, czego dowodem jest wpis popularnego niemieckiego skoczka narciarskiego, Svena Hannawalda, który wraz z żoną i dziećmi wybrał się na plantację truskawek. Sportowiec przyznał, że praca przez kilka godzin nie była dla niego tak ciężka, jak początkowo przewidywał. Mniejsze zmęczenie Svena Hannawalda można jednak tłumaczyć bardzo dobrą kondycją fizyczną. Niemiec dodał, że z pewnością odczułby trudy rolniczej pracy dużo bardziej dotkliwie, gdyby pracował na polu przez dłuższy czas.
Transport owoców i warzyw z Hiszpanii do Litwy został zatrzymany na przejściu granicznym w Budzisku przez Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego z Białegostoku. Jak się okazało, ładunek ważył o 3 tony za dużo. Warto dodać, że zgodnie z badaniami pracowników WITD, dopuszczalny nacisk jednej osi pojazdu był przekroczony o prawie 2 tony. Ciężarówka z owocami i warzywami zatrzymanaChoć zabranie większej ilości towaru w jednym pojeździe zdaje się być - teoretycznie - rozsądnym sposobem zarządzania pracą, to warto również mieć na względzie pewne granice, których przekroczenie może stanowić zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego. Na oficjalnej stronie Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Białymstoku pojawił się wpis na temat zatrzymania ciężarówki wiozącej owoce i warzywa z Hiszpanii do Litwy. Pojazd został zatrzymany do rutynowej kontroli na przejściu granicznym w Budzisku na terenie województwa podlaskiego. Jak się okazało, ilość ładunku, która znajdowała się w ciężarówce, w znaczący sposób przekraczała obowiązujące normy bezpieczeństwa.
Wiele osób mieszkających w miastach marzy o tym, by na co dzień być bliżej natury, a nawet uprawiać własne owoce i warzywa. Mieszkaniec Kijowa postanowił, że na swoim niewielkim balkonie będzie hodował truskawki. W tym celu rozsypał na nim tonę ziemi. Nieprzystosowana do tak wielkich obciążeń konstrukcja runęła z wysokości szóstego piętra. Na szczęście odłamki zniszczonego balkonu nie wyrządziły nikomu krzywdy. Tona ziemi na balkonieWłaścicielowi mieszkania w Kijowie nie można odmówić fantazji: wbrew niewielkim możliwościom uprawy własnych owoców, i tak postanowił wygospodarować trochę miejsca na uprawę truskawek. Administracja Miejska w Kijowie na swoim facebookowym profilu relacjonuje, że mężczyzna przywiózł do domu tonę ziemi, którą wysypał na swoim niewielkim balkonie. Na opłakane efekty tworzenia "ogrodu" nie trzeba było długo czekać - w czwartek 10 czerwca konstrukcja runęła w dół z szóstego piętra.
Wedle danych pochodzących z badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Polska jest drugim największym producentem truskawek w Unii Europejskiej, a także dziewiątym na całym świecie. Mimo to do naszego kraju w ciągu roku trafia duża ilość importowanych owoców tego gatunku. Jak podaje portal sadyogrody.pl, importowane są w większości świeże truskawki deserowe. Na wielką skalę eksportuje się natomiast mrożone truskawki przemysłowe. Polska - truskawkowy gigantWiosna to czas przebudzenia - nie tylko dla przyrody, ale również dla konsumentów, którzy z utęsknieniem czekają na oszałamiający zapach polskich truskawek sprzedawanych na targowiskach i bazarach. Truskawka jest jednym z produktów, którymi polscy rolnicy mogą się szczycić - według KOWR truskawki są najchętniej uprawianymi owocami jagodowymi w naszym kraju. Na obszarze około 50 tysięcy hektarów rocznie produkuje się średnio 178-205 tysięcy ton tych owoców.Sprawia to, że Polska jest jednym z najważniejszych graczy na unijnym i światowym rynku truskawek. Bardzo duża część krajowych owoców przeznaczana jest na eksport - jak podaje KOWR w 2018 roku za granicę sprzedano aż 53% krajowych truskawek. Warto zaznaczyć, że są to zazwyczaj truskawki mrożone, które trafiają na zachód Europy - do Niemiec, Francji i Holandii. Eksport świeżych owoców ma znacznie mniejszy udział w rynku i w 2018 roku wyniósł około 6 tysięcy ton truskawek.
Na popularnych stronach internetowych znaleźć już można wiele ogłoszeń, w których plantatorzy oferują pracę przy zbiorze truskawek. Ceny i formy rozliczeń są zróżnicowane - za godzinę rolnicy oferują średnio od 17 do 35 złotych brutto. W tym samym czasie obserwujemy opóźniający się sezon na truskawki, a równolegle do tego zjawiska - wzrastające ceny krajowych owoców. Czy kwoty oferowane przez rolników są przejawem skąpstwa, czy też jedynej rozsądnej opcji, jaką może wybrać, będąc pracodawcą w trudnych czasach? Sezon na truskawkiJeszcze w 2020 roku stawki za zebranie pełnej łubianki truskawek w Polsce wynosiły średnio 3 złote, dzięki czemu - jak przekazuje portal sadyogrody.pl - można było zarobić w miesiąc około 4 tysiące złotych. Pracodawcy coraz częściej podają w swoich ogłoszeniach stawki godzinowe, zamiast kwot oferowanych za zebranie kilograma owoców. Do tego rolnicy udostępniają pracownikom miejsce do tymczasowego zakwaterowania, a niekiedy oferują zwrot kosztów za podróż z innej części Polski. Po przejrzeniu ofert na popularnych portalach ogłoszeniowych możemy zobaczyć, że rolnicy proponują od 17 do nawet 35 złotych brutto za godzinę pracy. Skąd taka duża rozpiętość? Okazuje się, że na to, ile dany pracownik rzeczywiście zarobi podczas pracy sezonowej, wpływa jego wcześniejsze doświadczenie, szybkość działania i aktualne ceny owoców w skupie.