Umowa UE z Mercosurem nie do zatrzymania, za chwilę podpis. Wiadomo, komu się to opłaca
Po latach cichych negocjacji zapada decyzja, która może zmienić układ sił w europejskiej gospodarce. Jedni widzą w umowie UE z Mercosurem ogromną szansę, inni realne zagrożenie dla całych sektorów. Spór nie dotyczy wyłącznie polityki, ale konkretnych pieniędzy, miejsc pracy i przyszłości wielu branż. Emocje rosną, bo skutki tej decyzji mogą być odczuwalne szybciej, niż się wydaje. Kto najbardziej skorzysta na nawiązaniu tego porozumienia?
- Negocjacje trwały dekady. Teraz wszystko przyspiesza
- Umowa UE-Mercosur. Europa nie mówi jednym głosem. Stawka jest wysoka
- Podpisanie umowy z Mercosurem, konkretne daty i realne skutki
Negocjacje trwały dekady. Teraz wszystko przyspiesza
Przez lata temat umowy pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur powracał i znikał z politycznych nagłówków. Negocjacje przeciągały się, zmieniały rządy, strategie i priorytety, a porozumienie wciąż pozostawało na papierze. Dla wielu obserwatorów stało się symbolem politycznego impasu i dowodem na to, jak trudne są międzynarodowe rozmowy handlowe, gdy w grę wchodzą sprzeczne interesy państw i branż.
Ostatnie miesiące przyniosły jednak wyraźne przyspieszenie. Instytucje unijne zaczęły wysyłać sygnały, że proces wreszcie zbliża się do finału. Dla części krajów to długo wyczekiwany moment, dla innych – powód do narastającego niepokoju. Szczególnie że rozmowy dotyczyły nie tylko ceł, ale również standardów produkcji, ochrony rynku i konkurencyjności europejskich firm. W tle pojawiały się protesty rolników, głosy sprzeciwu ze strony kilku rządów oraz pytania o to, czy Unia Europejska nie otwiera się zbyt szeroko na konkurencję spoza wspólnoty.

Umowa UE-Mercosur. Europa nie mówi jednym głosem. Stawka jest wysoka
Choć w debacie publicznej często mówi się o wspólnym rynku i jednolitym stanowisku Unii Europejskiej, ta sprawa pokazała, jak głębokie są różnice interesów między państwami członkowskimi. Dla jednych krajów otwarcie nowych rynków oznacza ogromne możliwości eksportowe, dla innych – ryzyko zalania rynku tańszymi produktami.
Szczególnie wyraźne obawy zgłaszane są przez środowiska związane z rolnictwem i produkcją żywności. To właśnie te sektory od lat podnoszą argumenty dotyczące nierównej konkurencji, innych standardów produkcji oraz presji cenowej, która może uderzyć w lokalnych producentów.
Z drugiej strony silne lobby przemysłowe i eksportowe wskazuje na potencjalne korzyści dla europejskiego przemysłu, który zyskałby dostęp do ogromnego rynku zbytu. To właśnie ta rozbieżność interesów sprawiła, że część państw od początku patrzyła na porozumienie z dużą rezerwą.

Nie bez znaczenia są też napięcia polityczne. W kilku krajach temat umowy stał się elementem wewnętrznych sporów i kampanii wyborczych. Padają pytania o suwerenność, bezpieczeństwo żywnościowe i przyszłość lokalnych producentów. Emocje rosną, a ostateczne decyzje zapadają mimo sprzeciwu części stolic. Najważniejsze odpowiedzi na pytanie, kto faktycznie zyska, a kto straci, pojawiają się jednak dopiero w szczegółach porozumienia.
Podpisanie umowy z Mercosurem, konkretne daty i realne skutki
W sobotę, 17 stycznia w Paragwaju odbędzie się uroczyste podpisanie umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a Mercosurem. Ze strony UE dokument podpiszą szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz przewodniczący Rady Europejskiej António Costa. To finał 25 lat negocjacji, który Komisja Europejska uznaje za jeden z największych sukcesów handlowych ostatnich lat.
Porozumienie zostało zaakceptowane przez Radę UE 9 stycznia, mimo sprzeciwu części państw, w tym Polski, Francji, Węgier, Austrii i Irlandii. Największymi beneficjentami mają być kluczowe branże przemysłowe, które zyskają szerszy dostęp do rynków Ameryki Południowej.
Jednocześnie KE podkreśla, że wprowadzono mechanizmy ochronne dla unijnych rolników. Jednym z nich jest klauzula ochronna, która pozwoli na czasowe wstrzymanie preferencji celnych, jeśli napływ towarów z Mercosuru okaże się nadmierny lub ceny tzw. produktów wrażliwych spadną o 5 proc. Wśród nich wymienia się m.in. drób, wołowinę i etanol.
Komisja Europejska stoi na stanowisku, że handlowa część umowy może wejść w życie jeszcze przed głosowaniem w Parlamencie Europejskim. Tymczasem w samym PE narasta opór. Na 21 stycznia zaplanowano głosowanie nad zaskarżeniem umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że polscy europosłowie poprą skierowanie porozumienia do TSUE, co pokazuje, jak kontrowersyjna pozostaje ta umowa nawet po jej podpisaniu. Umowa UE–Mercosur to jedno z najbardziej przełomowych i jednocześnie najbardziej dzielących porozumień handlowych ostatnich lat. Dla przemysłu oznacza nowe możliwości i ekspansję, dla części rolnictwa – realne zagrożenia. Choć podpisanie dokumentu kończy długie negocjacje, polityczna i gospodarcza batalia dopiero się zaczyna.