Nie zabezpieczaj drewna w taki sposób. Zanim trafi do kominka, zacznie szybko gnić
Sezon grzewczy w Polsce niezmiennie wiąże się z gorączkowym poszukiwaniem oszczędności, a drewno opałowe pozostaje ważnym paliwem w wielu gospodarstwach domowych. Niewłaściwe zabezpieczenie surowca przed warunkami atmosferycznymi może drastycznie obniżyć jego efektywność i podnieść koszty. Warto wiedzieć, czego należy unikać.
- Polacy korzystają z tej formy opału
- Tego nie wolno robić z drewnem opałowym
- Tak zabezpieczysz drewno opałowe
Polacy korzystają z tej formy opału
Mimo postępującej transformacji energetycznej i rosnącej popularności pomp ciepła czy kotłów gazowych, biomasa drzewna odgrywa kluczową rolę w polskim miksie grzewczym gospodarstw domowych. Z danych Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków wynika, że miliony Polaków wciąż korzystają z kotłów na paliwa stałe oraz kominków, traktując drewno opałowe jako podstawowe lub uzupełniające źródło ciepła.
Wybór ten podyktowany jest często poczuciem niezależności energetycznej oraz relatywnie niższą ceną w porównaniu do gazu czy prądu, choć opłacalność ta jest ściśle skorelowana z jakością surowca. Decydując się na ten rodzaj opału, konsumenci najczęściej sięgają po gatunki liściaste, takie jak dąb, buk, grab czy jesion, które charakteryzują się wysoką gęstością i długim czasem spalania. Drewno iglaste, ze względu na dużą zawartość żywicy i szybkie spalanie, traktowane jest zazwyczaj wyłącznie jako materiał rozpałkowy.

Samo posiadanie odpowiedniego gatunku drewna to jednak dopiero połowa sukcesu, a kluczowym parametrem decydującym o legalności i efektywności ogrzewania jest wilgotność. Obowiązujące w większości województw uchwały antysmogowe precyzyjnie określają, że do spalania dopuszczone jest wyłącznie drewno o wilgotności nieprzekraczającej 20 procent.
Używanie mokrego surowca nie tylko grozi sankcjami finansowymi, które w skrajnych przypadkach mogą sięgnąć nawet 5000 złotych, ale przede wszystkim jest działaniem na własną szkodę finansową. Woda zawarta w strukturze drewna musi bowiem zostać odparowana w procesie spalania, co pochłania znaczną część energii cieplnej, która zamiast ogrzewać budynek, ulatuje wraz z parą wodną przez komin. Świadomość tego faktu rośnie, jednak wciąż wielu właścicieli domów popełnia fatalne błędy na etapie przygotowania opału do zimy, niwecząc wielomiesięczny proces sezonowania.
Tego nie wolno robić z drewnem opałowym
Najpoważniejszym i niestety nagminnym błędem popełnianym przez użytkowników kotłów i kominków jest szczelne owijanie składowanego drewna plandekami lub folią. Wynika to z mylnego przekonania, że największym wrogiem opału jest deszcz, podczas gdy w rzeczywistości jest nim brak cyrkulacji powietrza.
Jak wskazują eksperci, całkowite przykrycie stosu drewna materiałem nieprzepuszczającym powietrza tworzy wewnątrz specyficzny mikroklimat, przypominający warunki panujące w szklarni. Zamiast schnąć, drewno zaczyna się pocić, a wilgoć oddawana przez polana skrapla się na wewnętrznej stronie plandeki i wraca do surowca. W takich warunkach proces sezonowania zostaje całkowicie zatrzymany, a rozpoczyna się gnicie.

Konsekwencje takiego działania są opłakane dla struktury opału. W szczelnie zamkniętym kokonie błyskawicznie rozwijają się pleśń i grzyby, które nie tylko niszczą drewno, ale mogą być również niebezpieczne dla zdrowia domowników, jeśli taki zagrzybiony opał trafi do salonowego kominka. Eksperci ostrzegają, że tak przechowywane drewno traci swoje właściwości energetyczne, stając się materiałem bezużytecznym, a w skrajnych przypadkach wręcz szkodliwym dla instalacji grzewczej.
Wilgotne środowisko to także idealne zaproszenie dla szkodników drewna, które w takich warunkach żerują znacznie intensywniej, zamieniając kaloryczne polana w bezwartościowy pył. Prawidłowe zabezpieczenie drewna polega na ochronie wyłącznie jego górnej warstwy przed opadami atmosferycznymi, przy pozostawieniu odsłoniętych boków, co umożliwia swobodny przepływ wiatru. To właśnie wiatr, a nie słońce, jest najważniejszym czynnikiem w procesie suszenia biomasy.
Tak zabezpieczysz drewno opałowe
Spalanie drewna, które zostało niewłaściwie zabezpieczone i zawilgotniało lub spleśniało pod szczelną plandeką, generuje szereg negatywnych skutków wykraczających poza stratę pieniędzy wydanych na zakup surowca. Wartość opałowa suchych polan wynosi zazwyczaj około 4 kWh z kilograma, podczas gdy drewno o wilgotności rzędu 40-50 procent, co jest częstym wynikiem przy złym składowaniu, oferuje zaledwie połowę tej energii. Oznacza to w praktyce, że aby uzyskać tę samą temperaturę w pomieszczeniu, trzeba spalić dwukrotnie więcej opału, co drastycznie podnosi koszty ogrzewania w sezonie zimowym. Dodatkowo niska temperatura spalania mokrego drewna powoduje powstawanie dużej ilości sadzy i smoły drzewnej, znanej jako kreozot.
Osadzający się w przewodach kominowych kreozot jest substancją łatwopalną i stanowi jedną z najczęstszych przyczyn pożarów sadzy w kominie, które mogą doprowadzić do pęknięcia przewodu, a nawet pożaru całego budynku. Ponadto agresywne związki chemiczne powstające podczas spalania mokrej i zagrzybionej biomasy przyspieszają korozję elementów metalowych kotła i wkładu kominkowego, skracając ich żywotność nawet o kilka lat.
Prawidłowa praktyka nakazuje układać drewno na izolowanym od gruntu podłożu, na przykład na paletach, w przewiewnych drewutniach lub stosach przykrytych jedynie daszkiem. Tylko takie podejście gwarantuje, że po kilkunastu miesiącach sezonowania otrzymamy pełnowartościowe paliwo, które zapewni ciepło, bezpieczeństwo i zgodność z przepisami ochrony środowiska. Oszczędność na plandece i czasie poświęconym na budowę odpowiedniego zadaszenia jest w tym przypadku oszczędnością pozorną, za którą płaci się wysoką cenę przy każdym dołożeniu do pieca.