Choć mijają lata, funkcja sołtysa cieszy się na polskiej wsi dużą popularnością i poważaniem. Sołtys jest mężem zaufania, który ma za zadanie być łącznikiem między mieszkańcami wsi a władzami gminnymi. Wiele osób nie ma jednak wiedzy, czy sołtysi - wykonując pracę na rzecz lokalnej społeczności - pobierają jakiekolwiek specjalne wynagrodzenia lub diety. Sprawa wynagrodzenia sołtysów od lat budzi ożywione dyskusje - nie tylko wśród mieszkańców wsi, ale również w parlamencie. Wszelkie informacje dotyczące funkcji sołtysa i kwestii zarobków omawiamy w poniższym artykule. Kim jest sołtys? Jakie są funkcje sołtysa we wsi?Sołtys jest funkcją, która może być pełniona zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn, którzy osiągnęli pełnoletniość i cieszą się szacunkiem i zaufaniem w swojej lokalnej społeczności. Co ciekawe, pozycja sołtysa istnieje na terenie dzisiejszej Polski od czasów średniowiecza. Zgodnie z prawem od 1990 roku sołtys jest organem wykonawczym sołectwa. Sołectwo zaś jest organem pomocniczym gminy. Sołtysa wybiera się podczas zgromadzeń wiejskich podczas niejawnego głosowania. Osoba, która staje się sołtysem, ma za zadanie reprezentować swoją lokalną społeczność wobec władz gminnych. Przyczynia się ona również do realizacji uchwał rady gminy. Jednym z kluczowych zajęć, za które jest odpowiedzialny sołtys, jest pobór podatku rolnego i leśnego. Dodatkowo jest on zobowiązany do uczestnictwa w sesjach rady gminy i posiedzeniach komisji rady gminy - w żadnych z opisywanych przypadków nie ma jednak prawa do głosowania. Warto jednak pamiętać, że sołtys ma możliwość samodzielnego zwołania zebrań wiejskich.
W niedzielę 20 czerwca 2021 roku w Wysokiem Mazowieckiem odbyło się spotkanie, podczas którego prezes PiS Jarosław Kaczyński wskazał, jakie zmiany czekają polską wieś w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Jak wskazał polityk, w ramach Polskiego Ładu obszary wiejskie otrzymają ogromne dofinansowanie na budowę dróg, kanalizacji, wodociągów, a także tworzenie nowych żłobków, przedszkoli i remonty szkół. Prezes PiS dodał, że tworzone będą również nowe miejsca pracy. Wszystko to ma odbyć się głównie dzięki 770 miliardom złotym pochodzącym z Unii Europejskiej. Prezes PiS w Wysokiem MazowieckiemW Wysokiem Mazowieckiem położonym na terenie województwa podlaskiego odbyło się kolejne spotkanie, mające na celu zaznajomienie Polaków z założeniami wynikającymi z Polskiego Ładu. W niedzielę 20 czerwca 2021 roku w Wysokiem Mazowieckiem był obecny m.in. prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który w swoim przemówieniu poświęcił sporo miejsca sprawom wsi i producentom żywności. Wiemy, że wszelkie zmiany w ramach Polskiego Ładu (niedawno nazywanego jeszcze Nowym Ładem) mają być możliwe dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej w wysokości 770 miliardów złotych. Część z tych funduszy przeznaczona będzie na potrzeby obszarów wiejskich. Jarosław Kaczyński zapowiedział, że polska wieś ulegnie głębokiej zmianie na przestrzeni następnych dziesięciu lat - ma być to również pokłosiem starań o to, by zwiększyć dochód w sile nabywczej w przeliczeniu na osobę w naszym kraju.
Ceny olejów napędowych przekroczyły granicę, której obawiało się wiele osób - teraz na stacjach paliw za benzynę 98-oktanową zapłacimy średnio aż 6,09 złotych. Podrożał również autogaz, który obecnie kosztuje 3,11 złotych za litr. Rosnące ceny paliwa mają negatywny wpływ m.in. na produkcję żywności, która staje się coraz bardziej kosztowna. Nic nie wskazuje na to, by ceny benzyny i gazu miały w najbliższym czasie odnotować spadki wartości. Bolesne ceny za benzynę i olej napędowyRosnące koszty życia są w dużym stopniu zależne od cen benzyny i gazu - a te w ostatnim czasie odnotowują systematyczne podwyżki. Zjawisko ma ogromny wpływ na wzrost kosztów produkcji żywności w gospodarstwach rolnych, a w konsekwencji na uszczuplenie zawartości portfeli konsumentów. W minionych dniach cena benzyny przekroczyła psychologiczną barierę 6 złotych za litr. Po podwyżce cen o 10 groszy konsumenci są zmuszeni płacić za benzynę 98-oktanową 6,09 złotych. O 4 grosze w porównaniu do ubiegłego tygodnia podrożała również benzyna 95-oktanowa - płaci się za nią obecnie średnio 5,89 złotych za litr. Na wysokim poziomie plasują się także ceny oleju napędowego - litr kosztuje aktualnie średnio 5,89 złotych.
Od pewnego czasu liczba sprzedawanych co miesiąc nowych ciągników rolniczych utrzymuje się na wysokim poziomie. Jak przekazał portal cenyrolnicze.pl, we wrześniu polscy rolnicy zarejestrowali 1079 maszyn. We wrześniu 2021 roku producenci żywności kupili aż o 211 sztuk maszyn więcej w porównaniu do analogicznego okresu z ubiegłego sezonu. Rolnicy nadal chętnie kupują nowe maszyny do swoich gospodarstwKupno nowej maszyny rolniczej daje - przynajmniej teoretycznie - pewność, że ciągnik zostaje sprowadzony do gospodarstwa w idealnym stanie. Dodatkowo nowi właściciele pojazdu mogą liczyć na gwarancję i serwisowanie swojego nowego nabytku. Duża podaż w sektorze maszyn rolniczych jest zauważalna już od dłuższego czasu. Optymistyczne statystyki z lata kontynuuje wrzesień - według agencji Martin&Jacob w dziewiątym miesiącu roku rolnicy zarejestrowali 1079 nowych maszyn. Jest to o 211 sztuk więcej niż w 2020 roku. Co warte podkreślenia, w ciągu całego roku sprzedano 10 203 sztuki nowych ciągników rolniczych. Jest to tym samym wynik o 36% lepszy w porównaniu do tego samego okresu z ubiegłego roku.
Jesień i początek czwartego kwartału 2021 roku staje się czasem wstępnych podsumowań rolniczego sezonu i zebranych plonów. Eksperci Głównego Urzędu Statystycznego nie mają pozytywnych wieści dla producentów warzyw gruntowych: plony wyniosły w tym roku niecałe 3,9 milionów ton. W praktyce oznacza to, że dotychczasowy ilość zebranych warzyw gruntowych jest o 2% niższa wobec wyniku z analogicznego okresu sprzed roku. GUS: warzyw gruntowych jest mniej niż przed rokiemRolnikom nie trzeba przypominać trudów wiosny obfitującej w przymrozki, późniejszej suszy, nawalnych deszczy, wody stojącej na polach i wyjątkowo kapryśnego sierpnia. Produkcja roślin i zbóż w tym roku była obarczona wieloma trudnościami, których źródłem były głównie niekorzystne zjawiska pogodowe. Nic zatem dziwnego, że tegoroczne plony warzyw gruntowych są niższe, niż życzyliby sobie tego rolnicy. Eksperci Głównego Urzędu Statystycznego przedstawili dane, według których plony warzyw gruntowych z 2021 roku wyniosły prawie 3,9 milionów ton. Choć liczba jest pokaźna, to w porównaniu do ubiegłego roku zdecydowanie nie brzmi optymistycznie - w 2020 roku rolnikom udało się zebrać o 2% więcej warzyw.
Podczas uprawy ziemi rolnicy korzystają z preparatów ulepszających jakość gleby, wśród których są m.in. nawozy azotowe na bazie amoniaku. Jeszcze niedawno MRiRW informowało o alarmująco wysokim poziomie azotanów w wodach gruntowych i powierzchniowych na terenach rolniczych. Wedle wiceministra resortu Ryszarda Bartosika, w ostatnim czasie wyniki analizy jakości wód uległy widocznej poprawie. Informacja o obniżonym poziomie zawartości azotanów w wodach została przekazana podczas posiedzenia sejmowej komisji gospodarki morskiej. MRiRW: poziom azotanów w wodach jest niższyWspółczesnego rolnictwa rolnicy nie mogliby wyobrazić sobie bez szeregu rozmaitych nawozów, wśród których ogromną rolę mają nawozy sztuczne, m.in. azotowe na bazie amoniaku. Stosowane nawozy przedostają się z gleby do okolicznych wód powierzchniowych i gruntowych; są również wchłaniane przez płody rolne. Problem pojawia się, gdy stężenie azotanów na obszarze rolniczym przekracza dopuszczalne normy. Gdy wspomniane azotany są spożywane wraz z wodą pitną, warzywami, owocami, a nawet mięsem, odkładają się w organizmie i przekształcają w szkodliwe azotyny. Azotyny mają z kolei bardzo negatywny wpływ na ludzkie zdrowie - mogą doprowadzić do uszkodzenia barwnika hemoglobiny we krwi i niedotlenienia. Co więcej, podwyższony poziom azotynów w organizmie ma działanie kancerogenne. Szczególnie wrażliwe na działanie opisywanych związków chemicznych są dzieci. Nie dziwi zatem, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi od pewnego czasu alarmowało o niepokojących wynikach analizy wód na terenach rolniczych. Jak się okazało, ostatnie badania wskazały, że poziom szkodliwych substancji pochodzących ze sztucznych nawozów uległ obniżeniu.
Obietnica z 25 marca 2021 roku została spełniona - Parlament Europejski, Rada Europy i Komisja Europejska podpisały deklarację, zgodnie z którą 23 września został ustanowiony jako Dzień Rolnictwa Ekologicznego w Unii Europejskiej. Wyznaczenie dnia poświęconego rolnictwu ekologicznemu jest związane z działaniami na rzecz rozwoju produkcji o profilu ekologicznym. Celem działań władz unijnych jest m.in. podniesienie świadomości europejskich konsumentów na temat żywności i ekologii. Dzień Rolnictwa EkologicznegoRolnictwo ekologiczne jest jednym z filarów dalszego rozwoju polityki Unii Europejskiej - kwestia ta wynika nie tylko z potrzeby większej dbałości o zdrowie konsumentów, ale też pogarszającego się stanu środowiska naturalnego na całym świecie. Rada Europy, Komisja Europejska i Parlament Europejski podpisały wspólną deklarację, której pojawienie się zapowiedziano już 25 marca 2021 roku. Deklaracja ustanawia 23 września jako Dzień Rolnictwa Ekologicznego we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej. Dzięki pojawieniu się nowego, szczególnego święta w kalendarzu obywateli Unii Europejskiej, konsumenci wszystkich państw członkowskich będą mieli okazję pogłębić swoją wiedzę na temat produkcji żywności ekologicznej.
We wrześniu 2021 roku rozpoczęła się dystrybucja dokumentu o nazwie Deklaracja strat w związku z wystąpieniem w Polsce zjadliwej grypy ptaków, której adresatami są producenci drobiu. Deklaracja przesyłana jest listem poleconym do rolników przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Osoby, które prowadziły hodowlę drobiu od grudnia 2019 roku do czerwca 2021 roku będą proszone o określenia strat, jakie poniosły w wyniku występowania zjadliwej grypy ptaków na terenie Polski. KOWR o deklaracjach strat producentów drobiuOstatnie miesiące nie były łatwe dla producentów drobiu zarówno w Polsce, jak i w wielu innych krajach Unii Europejskiej. Choć polskie hodowle nie zostały zdziesiątkowane na skalę porównywalną do Francji, to straty drobiarzy nad Wisłą okazały się być wyjątkowo dotkliwe. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa poinformował, że we wrześniu 2021 roku rozpoczął dystrybucję specjalnych deklaracji, w których producenci drobiu będą mogli określić poniesione straty związane z występowaniem wysoce zjadliwej grypy ptaków w Polsce. Dokument w postaci listu poleconego otrzymają producenci drobiu na adres miejsca swojego zamieszkania. Deklaracja obejmuje szczególnie trudny czas dla rolników w kontekście występowania ptasiej grypy w kraju: od grudnia 2019 roku do czerwca 2021 roku.
Nie wszystkie osoby - zarówno te mieszkające w miastach, jak i na wsiach - sprawują należytą opiekę nad zwierzętami domowymi lub gospodarskimi. Skrajne sytuacje takie jak zaniedbanie lub znęcanie się nad zwierzęciem może skutkować m.in. wizytą osób z organizacji prozwierzęcych, które w określonych przypadkach uprawnione są do zabrania zaniedbanego lub źle traktowanego podopiecznego. W pierwszym trybie zwierzę (lub zwierzęta) mogą zostać zabrane właścicielowi na mocy decyzji wójta. W drugim trybie - gdy dalsze przebywanie zwierzęcia w miejscu zamieszkania zagraża jego życiu. Obrońcy zwierząt w gospodarstwie a zapisy ustawy Wszelkie kwestie związane zaniedbaniem lub złym traktowaniem zwierząt przez człowieka reguluje ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt. Prawo to jest instrumentem, który ma pomóc w zadbaniu o życie i zdrowie zwierząt w sytuacji skrajnego zaniedbania lub znęcania się ze strony właściciela. Przepisy są przydatne m.in. w momencie, gdy oczekuje się na prawomocne rozstrzygnięcie sprawy karnej toczącej się przeciwko osobie znęcającej się nad podopiecznym. Akty okrucieństwa wobec zwierząt zdarzają się zarówno w miastach, jak i na wsiach. Niestety co roku w mediach pojawiają się kolejne smutne informacje o zaniedbanych psach, kotach, koniach, krowach czy małych ssakach. W sytuacji, gdy opieka nad zwierzętami pozostawia wiele do życzenia, właściciel może spodziewać się m.in. wizyty obrońców zwierząt, którzy są uprawnieni do zabrania zwierząt w dwóch trybach.
Na facebookowym profilu OSP KSRG Guzów poinformowano o tragedii, która wydarzyła się w ostatnich dniach w województwie mazowieckim: 22-letni mężczyzna kosił kukurydzę, lecz w pewnym momencie zbiornik kombajnu zahaczył o linię wysokiego napięcia. Mężczyzna został porażony prądem. Poniósł śmierć na miejscu.Tragedia podczas koszenia kukurydzy na poluWczesna jesień jest czasem zbiorów wielu owoców i warzyw. Wytężony okres prac rolnych przeżywają obecnie plantatorzy kukurydzy. Choć czas kukurydzianych żniw powinien być związany z satysfakcją i radością z plonów, to nie wszystkie prace polowe mają szczęśliwe zakończenie. Dowodzi tego tragiczne zdarzenie, o którym poinformowała OSP KSRG w Guzowie na swoim profilu na Facebooku. Jak przekazali druhowie, dramatyczna sytuacja miała miejsce na jednym z pól w Guzowie (gm. Wiskitki, woj. mazowieckie) w środę 22 września 2021 roku. Tuż przed godziną 23:00 strażacy otrzymali informację o wypadku z udziałem 22-latka koszącego kukurydzę.
Produkcja żywności jest zajęciem, które wymaga pełnego zaangażowania - nie tylko w dni powszednie, ale również w te świąteczne. W ostatnim czasie na jednej z popularnych grup społecznościowych poświęconej rolnictwu internauta pochwalił się, że w niedzielę skosił część kukurydzy ze swojego pola.Jeden z komentatorów - również rolnik - w zdecydowanych słowach skrytykował działania swojego kolegi po fachu, wskazując na przykazanie brzmiące Pamiętaj, aby dzień święty święcić. Rolnik z pewnością nie spodziewał się ostrego sprzeciwu innych producentów żywności. Prace rolne w dni powszednie i świąteczneRolnicy doskonale zdają sobie sprawę, że produkcja żywności jest zajęciem, które wymaga całkowitego zaangażowania - zazwyczaj nie tylko jednej osoby, ale wszystkich członków rodziny. Rolnicy często nie mogą liczyć na dni wolne od pracy, ani dłuższe wakacje ze względu na potrzeby swoich zwierząt czy zabiegi pielęgnacyjne przy uprawach. W ostatnim czasie jeden z internautów pochwalił się w mediach społecznościowych efektem niedzielnego koszenia kukurydzy ze swojego pola. Napisał: - Z 5 ha efekt dzisiejszego koszenia 2 ha na ziarno. Pierwszy internauta, który pokusił się o wyrażenie swojej opinii pod postem kolegi po fachu, bez chwili wahania skrytykował fakt, że rolnik kosił kukurydzę w niedzielę.
Choć czas tegorocznych upałów przeszedł do historii, to trudne zjawiska pogodowe znowu dają o sobie znać: w ostatnim czasie na Pomorzu zaobserwowano trąbę lądową. Nawałnice i burze w regionie były źródłem około pięćdziesięciu interwencji strażackich. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega przed intensywnymi opadami deszczu, które mają pojawić się w kolejnych dniach w wielu miejscach w kraju. Trąba lądowa na PomorzuNa profilu Pomorskiego Alarmu Pogodowego pojawiła się informacja o zaobserwowaniu trąby lądowej w miejscowości Wielkie Walichnowy (gm. Gniew, woj. pomorskie) w piątek 17 września 2021 roku. Wiadomo, że zjawisko było zalążkiem trąby lądowej, która finalnie nie miała kontaktu z powierzchnią pola, nad którym ją zaobserwowano. Nie trzeba dodawać, że widok wiru powietrznego wzbudził niepokój wśród mieszkańców okolicy - w ostatnim czasie pomorscy strażacy interweniowali około pięćdziesiąt razy w ciągu kilku dni w związku ze skutkami gwałtownych zjawisk pogodowych. Warto dodać, że trąba lądowa jest małym wirem pyłu zawieszonym w powietrzu i w odróżnieniu od trąby powietrznej jej cyrkulacja jest znacznie niższa i nie przekracza prędkości 64 km/h. Na profilu Pomorskiego Alarmu Pogodowego podzielono się również nagraniem trąby lądowej wykonanym przez świadka: Zalążek trąby lądowej obserwowany chwilę temu w gminie #Gniew (miejscowość Wielkie Walichnowy). Brak informacji o kontakcie z powierzchnią. Nagranie przesłał: Mikołaj Starus pic.twitter.com/ea0V5YW1Bx— Pomorski Alarm Pogodowy (@alarmpogodowy) September 17, 2021
W nocy z 2 na 3 września 2021 roku ze względu na kryzys migracyjnym na granicy z Białorusią wprowadzono stan wyjątkowy, który będzie trwać przez kolejne trzydzieści dni. W związku z ograniczeniami, których wymaga wprowadzenie stanu wyjątkowego, Sejm przyjął ustawę, dzięki której rolnicy i przedsiębiorcy działający na wyznaczonym obszarze otrzymają specjalne rekompensaty finansowe. Jak przekazuje Ministerstwo Administracji i Spraw Wewnętrznych, rekompensaty mają wynosić 65% utraconych dochodów. Sejm przyjął uchwałę ws. rekompensat za stan wyjątkowyStan wyjątkowy został wprowadzony w dwóch województwach: podlaskim i lubelskim, a wyznaczony obszar obejmuje 183 miejscowości. W momencie, gdy pojawiły się pierwsze głosy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego związanego z kryzysem migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej, pojawiły się wątpliwości co do możliwości przeprowadzania prac rolnych.Szef MSWiA Mariusz Kamiński jakiś czas temu zaznaczył, że wprowadzenie stanu wyjątkowego nie będzie ingerowało w rytm życia zawodowego rolników i prowadzoną przez nich działalność rolniczą, np. w formie wykopków. W przygranicznych miejscowościach, które zostały objęte restrykcjami, znajdują się jednak liczne hotele, pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne, które przez miesiąc nie mogą przyjąć żadnych gości. Z tego względu Sejm zdecydował się przyjąć projekt ustawy dotyczący wypłaty rekompensat osobom, które z racji wprowadzenia stanu wyjątkowego poniosły straty finansowe.
Od pewnego czasu producenci jabłek wskazują na ogromne problemy, z jakimi mierzą się w tym sezonie. Jedną z najdotkliwszych kwestii stanowią dramatycznie niskie ceny jabłek, które proponują rolnikom pośrednicy. Jak mówią sadownicy, ceny jabłek dyktowane są w niesprawiedliwy sposób przez dyskonty, na czym w bolesny sposób tracą producenci owoców. By strajkować przeciwko niskim cenom i niekorzystnym mechanizmom handlowym, rolnicy zgromadzą się przed siedzibą Biedronki w Warszawie we wtorek 14 września 2021 roku. Producenci jabłek będą protestować przed siedzibą BiedronkiSytuacja producentów jabłek jest w tym roku niezwykle niekorzystna - w wielu przypadkach opłacalność produkcji stoi pod znakiem zapytania. O problemach w rolnictwie grzmi m.in. Związek Sadowników RP, który wskazuje nie tylko na niskie stawki, jakie otrzymują producenci za swój towar, ale też nieustannie rosnące koszty produkcji. Sadownicy płacą 15 zł brutto za godzinę zbioru jabłek. Brak chętnych Na wtorek 14 września 2021 roku na godzinę 10:30 zapowiedziano protest przed siedzibą Biedronki (Jeromino Martins) w Warszawie na ulicy Dolnej 3. Sadownicy będą protestować przeciwko zaniżaniu cen jabłek deserowych.
Po niezwykle deszczowym i chłodnym sierpniu wiele osób po cichu marzy o - choćby chwilowym - powrocie letniej aury. Po ostatnich nocnych przymrozkach czas na niemałe zaskoczenie - według prognoz portalu ventusky.com w nadchodzącym tygodniu możemy spodziewać się w niektórych miejscach w kraju temperatury rzędu 25 stopni Celsjusza. Zgodnie z prognozami pogody od poniedziałku (06.09) przez kilka dni nie spadnie w Polsce ani kropla deszczu. Prognoza pogody na nadchodzący tydzieńTegoroczna letnia aura rozczarowała nie tylko osoby, które zaplanowały na sierpień swoje urlopy, ale przede wszystkim producentów zbóż, którzy przeżywali najważniejszy czas pracy w gospodarstwach. Polscy rolnicy stoją teraz u progu wykopków i wiele wskazuje na to, że będą one miały szansę przebiegać przy relatywnie dobrej pogodzie. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował ostatnio o nocnych przymrozkach, które pojawiały się w różnych częściach Polski. Nie da się ukryć - jesień zbliża się do nas wielkimi krokami. Za nami na ogół chłodna noc. Na płn. wsch. temp. spadła poniżej 2°C, a lokalnie przy gruncie nawet poniżej 0°C. Oznak nadchodzącej jesienie jest coraz więcej🍂#IMGW pic.twitter.com/xXC5n5YIWg— IMGW-PIB METEO POLSKA (@IMGWmeteo) September 5, 2021 Jest jednak i dobra wiadomość - mapy synoptyczne portalu ventusky.com wskazują na ocieplenie, które ma w nadchodzącym tygodniu objąć dużą część kraju.
Trudności w produkcji żywności odczuli w tym roku nie tylko polscy, ale również niemieccy rolnicy. Jak szacuje niemieckie ministerstwo rolnictwa, zbiory w tym roku mają być o 2,7% niższe niż w ubiegłym sezonie. Jak wskazuje minister rolnictwa Julia Kloeckner, powodem dla zaistniałej sytuacji były wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe wywołane przez postępujące zmiany klimatu. Niemcy: plony dużo niższe niż zazwyczajNiesprzyjające warunki pogodowe w wyjątkowo bolesny sposób pokrzyżowały plany polskich rolników gotowych do koszenia zboża. Nie inaczej sprawy miały się w Niemczech, gdzie setki tysięcy osób walczyły z dramatycznymi efektami nawalnych opadów atmosferycznych. Jak poinformował portal sadyogrody.pl, efektem trudnego sezonu rolniczego będą niższe zbiory. Niemieckie ministerstwo rolnictwa przekazało, że w bieżącym roku całkowite plony osiągną poziom 42,1 mln ton. Dla porównania warto dodać, że rok temu zbiory za Odrą były wyższe o 2,7%. Wyniki pracy niemieckich rolników są ponadto niższe o 4,8% wobec średniej z lat 2015-2020. Nawet pomimo tego, że całkowity areał pszenicy ozimej był większy o 4,4%, to zbiory niemieckiego zboża będą niższe o 3,5%.
W trakcie prac polowych nie brakuje ryzykownych i groźnych sytuacji, które mają dramatyczny - a nierzadko również tragiczny - finał. Portal tygodnik-rolniczy.pl poinformował o śmiertelnym wypadku, który miał miejsce w jednym z gospodarstw na terenie województwa śląskiego: mężczyzna został wciągnięty przez prasę do balotów.Zaniepokojona żona rolnika poinformowała początkowo służby o zaginięciu mężczyzny. Niestety już wkrótce okazało się, że mężczyzna doznał śmiertelnych obrażeń podczas pracy na polu. Tragedia podczas prac polowychChoć tegoroczne żniwa stają się powoli wspomnieniem, to w gospodarstwach nie brakuje codziennych zadań, przy których można doznać poważnej kontuzji.Jak informuje portal tygodbik-rolniczy.pl, do tragicznego w skutkach wypadku doszło 20 sierpnia 2021 roku we wsi Polska Cerekiew (pow. Kędzierzyn-Koźle, woj. śląskie). Wcześniej gospodarz udał się na pole, gdzie pracował przy prasie do balotów. Kiedy nie wrócił do domu, jego zaniepokojona żona powiadomiła odpowiednie służby o zniknięciu rolnika. Podczas poszukiwań widziano na polu pozostawiony samotnie ciągnik i prasę. Gdy podjęto się sprawdzenia maszyn z bliska, okazało się, że poszukiwany mężczyzna został wciągnięty do prasy.
W Europie od lat 60. ubiegłego wieku leśnictwo i rolnictwo poniosły straty rzędu 116,61 miliardów euro. Powód może wydawać się niektórym zaskakujący - za systematycznym ubytkiem funduszy stoją gatunki inwazyjne. Gatunki inwazyjne są niezwykle trudne do wyplenienia - jednym z najlepszych przykładów może być w Polsce barszcz Sosnowskiego, dziki królik czy szczur wędrowny. Plaga gatunków inwazyjnych i gigantyczne stratyInwazyjne gatunki, nietypowe dla danego obszaru geograficznego, mogą stanowić ogromne zagrożenie dla rodzimego ekosystemu i bioróżnorodności. Warto podkreślić, że ekspansja tego typu gatunków ma katastrofalny wpływ nie tylko na florę i faunę, ale również na działalność człowieka - produkcję żywności, rolnictwo i gospodarkę rybną. Wedle unijnych danych na walkę z gatunkami inwazyjnymi i naprawianie wyrządzonych przez nich szkód co roku przeznacza się ponad 12 miliardów euro. Obliczono, że od lat 60. XX wieku europejskie kraje odnotowały z tego powodu w sektorze leśnictwa i rolnictwa odnotowały straty rzędu 116,61 miliardów euro.
W ostatnim czasie na temat aktualnej i przyszłej sytuacji polskich rolników wypowiedział się były minister rolnictwa i urzędujący szef Rady ds. Wsi i Rolnictwa przy Prezydencie RP Jan Krzysztof Ardanowski. Polityk w gorzkich słowach odniósł się do niskich zarobków rolników, a także do założeń Europejskiego Zielonego Ładu. W kontekście Zielonego Ładu wypowiedział się w ostatnim czasie również komisarz ds. rolnictwa Janusz Czesław Wojciechowski, mówiąc: - A nie przychodzi do głowy, że problemy rolnictwa wynikają nie z Zielonego Ładu lecz z jego braku? Z tego, że rolnictwo nie wytrzymuje zamiany w przemysł?Politycy o sytuacji rolnikówByły minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski był ostatnio gościem Aktualności dnia na antenie Radia Maryja, gdzie wypowiedział się w gorzkich słowach na temat aktualnej sytuacji ekonomicznej i społecznej producentów żywności. Polityk wskazał, że rolnicy przegrywają w walce o rynek, który jest nieuregulowany przez państwo. Ardanowski w swojej wypowiedzi wskazał, że producenci żywności będą mogli mieć wymierne profity z prowadzonej przez siebie działalności tylko wtedy, gdy państwo wyeliminuje negatywne mechanizmy rynkowe. Z ust szefa Rady ds. Wsi i Rolnictwa padły również krytyczne słowa wobec założeń Europejskiego Zielonego Ładu. Ardanowski wskazał, że na plany Unii Europejskiej reaguje z dużym niepokojem. Jednym z powodów do niepokoju ma być odejście od energetyki węglowej, które - zdaniem polityka - ugodzi w sytuację ekonomiczną Polski.
Wystarczy niewłaściwa decyzja, chwila nieuwagi lub zwykły pech - wypadki w rolnictwie nie wybaczają błędów i nierzadko prowadzą do dramatycznych skutków. O rolniku, panu Sławku media pisały, gdy uległ potwornemu wypadkowi podczas pracy z prasą belującą - gdy chciał poprawić siatkę w maszynie, ta wciągnęła i zmiażdżyła jego ręce. Prawa ręka pana Sławka musiała zostać amputowana. Teraz trwa zaciekła walka o ratowanie drugiej kończyny - problem w tym, że rodzina rolnika nie ma środków finansowych, by zapewnić panu Sławkowi odpowiednie leczenie i zakup specjalistycznej protezy. Sekundy, które zmieniły życie w dramatPan Sławek ma 37 lat i prowadzi gospodarstwo rolne w Słupi w powiecie jędrzejowskim na terenie województwa świętokrzyskiego. Mężczyzna miał wiele planów dotyczących rozbudowy swojego gospodarstwa rolnego, a także wielki apetyt na życie - wszystko jednak legło w gruzach feralnego dnia, w którym rolnik uległ wypadkowi podczas korzystania z prasy belującej. Co dokładnie miało miejsce na polu? Historia jest krótka - pan Sławek chciał poprawić siatkę w pracującej maszynie, a ta błyskawicznie wciągnęła jego ręce. Mężczyzna został zabrany przez zespół ratownictwa medycznego do szpitala, gdzie trwała zaciekła walka o jego kończyny. Niestety, jedna z nich musiała zostać poddana amputacji, druga ma poważny uraz zmiażdżeniowy.
W ostatnich dniach białostocka Prokuratura Okręgowa postawiła cztery zarzuty dotyczące trucia zwierząt urzędnikowi, który pełni obecnie funkcję wicestarosty siemiatyckiego z ramienia PSL. Drugą osobą, która usłyszała prokuratorskie zarzuty w tej kwestii jest policjant pracujący w Grodzisku. Kontrowersyjna sprawa dotyczy uśmiercania zwierząt (w tym chronionych) za pomocą toksycznego środka ukrytego w kawałkach mięsa. Zarzuty prokuratorskie dla wicestarosty i policjantaNad wicestarostą siemiatyckim i funkcjonariuszem policji z posterunku w Grodzisku zawisły czarne chmury. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku poinformowała, że obydwaj mężczyźni usłyszeli zarzuty związane z masowym truciem zwierząt w okolicy. Już w zeszłym roku w rejonach Drohiczyna - zazwyczaj na polach i łąkach - coraz częściej pojawiały się martwe zwierzęta, wśród których były m.in. psy, koty, lisy, ptaki, a nawet wilk. Ustalono, że wszystkie osobniki padły ofiarą spożycia toksycznego karbofuranu ukrytego w pożywieniu. Proceder trwał kilka lat. Jak poinformowała białostocka prokuratura, wicestarosta z ramienia PSL usłyszał zarzut podżegania do przestępstwa. Dwa kolejne zarzuty są związane z niedopełnieniem przez niego obowiązków, tj. nieujawnianiem padłych i rannych zwierząt chronionych z okolicy. Kolejny zarzut przeciwko staroście dotyczy momentu, kiedy pracował w Drohiczynie. Podejrzewa się, że mężczyzna składał wtedy fałszywe zeznania i celowo utrudniał prowadzenie postępowania karnego. Warto dodać, że wicestarosta siemiatycki zajmuje się również myślistwem.
Już jutro, 5 sierpnia 2021 roku, przypada dziesiąta rocznica śmierci lidera Samoobrony - Andrzeja Leppera. Rolnik był jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci sceny politycznej po roku 1989. Na początku sierpnia 2011 roku Polskę obiegła niespodziewana i tragiczna wiadomość - Andrzej Lepper odebrał sobie życie. Andrzej Lepper - rolnik i politykAndrzej Lepper miał zarówno wielu zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników, lecz jedno jest pewne - charakterystyczny działacz społeczny walczący o polską wieś nie pozostawiał nikogo obojętnym. Urodzony 13 czerwca 1954 roku w Stowęcinie, od samego początku swoje życie związał z zawodem rolnika. Nie każdy wie, że od 1980 roku był właścicielem gospodarstwa w Zielnowie - to właśnie tam od lat 90. hodował strusie i bizony. Życie w krótkim czasie uświadomiło Andrzejowi Lepperowi, że rzeczywistość na polskiej wsi wymaga zdecydowanych zmian. Z tego względu rolnik zdecydował się wejść na ścieżkę kariery politycznej, zakładając partię o nazwie Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej.
Dyskusje na temat funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich zainspirowały część polityków do wszczęcia dyskusji na temat powołania specjalnego urzędu, dzięki któremu prawa zwierząt byłyby jeszcze lepiej respektowane. Lewica proponuje funkcję Rzecznika Ochrony (lub Praw) Zwierząt, lecz istnieją obawy, że jego kompetencje mogłyby nakładać się na obowiązki m.in. Inspekcji Weterynaryjnej. Choć pomysł jest na razie projektem poselskim, to Prawo i Sprawiedliwość zdaje się częściowo otwierać furtkę na wcielenie idei w życie. Rozmowy na temat funkcji Rzecznika Ochrony ZwierzątRolnicy hodujący zwierzęta bez wątpienia starają się o jak najlepszy dobrostan swoich podopiecznych. Mimo to zapisy tzw. piątki dla zwierząt z ubiegłego roku pozostawiły u wielu producentów żywności spory niepokój. Tzw. piątka dla zwierząt - póki co - leżakuje w rządowej zamrażarce, ale starania polityków o lepsze jutro dla zwierząt nie ustają. Jednym z pomysłów na lepszą ochronę dwu- i czworonożnych podopiecznych miałoby być powołanie funkcji Rzecznika Praw Zwierząt. Autorem projektu są posłowie Lewicy, którzy wyjaśniają, że funkcja Rzecznika Praw Zwierząt byłaby analogiczna wobec Rzecznika Praw Obywatelskich, a roczny budżet na ten cel miałby wynieść 5 mln złotych.
Po serii niebezpiecznych zjawisk pogodowych, które przetoczyły się nad Polską w ostatnim czasie, kolejne dni i noce nie będą najprawdopodobniej należały do spokojnych. Jak przekazało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, do mieszkańców ośmiu województw przesłano SMS-y z informacją o tym, że w nocy z 28 na 29 lipca 2021 roku wystąpić mogą gwałtowne burze i nawalne deszcze. Wedle informacji przekazanych za pośrednictwem alertu RCB wiemy, że nawałnic i gradu mogą spodziewać się mieszkańcy województw: świętokrzyskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego, śląskiego, małopolskiego, łódzkiego, lubelskiego i podkarpackiego. Alert RCB dla mieszkańców ośmiu województwLato jest w pełnym rozkwicie, a w tym samym czasie trwają wakacje i intensywny czas żniw. Rolnicy nie mogą jednak liczyć na spokój ze strony zjawisk pogodowych - najnowszy alert RCB ostrzega przed niebezpieczną aurą na terenie ośmiu województw. Gwałtowne burze, ulewne deszcze, porywisty wiatr, a nawet opady gradu z dużym prawdopodobieństwem wystąpią na terenie następujących województw: świętokrzyskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego, śląskiego, małopolskiego, łódzkiego, lubelskiego i podkarpackiego. Na twitterowym profilu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa możemy przeczytać zalecenia dotyczące tego, w jaki sposób odpowiednio przetrwać czas nawałnic. Ważne jest, by podczas burzy czy ulewnego deszczu pozostać w bezpiecznym schronieniu i nie wychodzić na zewnątrz. Zawczasu warto również pomyśleć o odpowiednim zabezpieczeniu przedmiotów na podwórkach, obejściach i balkonach, które mogą zostać porwane przez wiatr i wywołać dodatkowe szkody. Dodatkowo należy przygotować się na okresowy brak energii elektrycznej, a co za tym idzie - również internetu.
W ostatnich latach koszty produkcji rolnej systematycznie rosną - tego samego nie da się jednak powiedzieć o stawkach proponowanych za warzywa, owoce i pozostałą żywność produkowaną przez rolników. GUS opublikował dane, z których wynika, że w 2020 roku średnie miesięczne wynagrodzenie rolnika wyniosło 5,7 tysięcy złotych brutto. Choć kwota jest wyższa od średniej krajowej, to chętnych do pracy w rolnictwie jest z każdym sezonem coraz mniej. Pieniądze, które nie dają rolnikom poczucia bezpieczeństwaWynagrodzenie za pracę jest tematem drażliwym dla wielu osób - głównie ze względu na poczucie niesprawiedliwości wobec odgórnych mechanizmów rynkowych. Rolnicy znajdują się obecnie w trudnej sytuacji ekonomicznej, w której hurtowe ceny za produkty rolno-spożywcze często nie dają szansy na godny zarobek. Dane Głównego Urzędu Statystycznego z roku 2020 dokładają kolejną cegiełkę do zrozumienia złożonej sytuacji finansowej grupy społecznej, jaką są rolnicy: okazuje się bowiem, że średnie miesięczne wynagrodzenie rolnika w ubiegłym roku wyniosło 5,7 tysięcy złotych brutto. Choć jest to o 550 złotych więcej od średniej krajowej i 2,1% więcej niż w 2019 roku, to zarobki w rolnictwie satysfakcjonują coraz mniejszą liczbę osób - stąd ogromny odpływ pracowników z tej branży. Jak podaje GUS, w 2020 roku w rolnictwie pracowało 81,3 tysiące osób. Oznacza to, że w stosunku do poprzedniego roku było to o 2,7% mniej pracowników.
Rosnące stawki za tonę pszenicy niestety nie niosą samych pozytywnych informacji dla rolników - okazuje się bowiem, że ogłoszona przez GUS wyższa cena tego rodzaju zboża i zmiany stawek skupu w I półroczu 2021 roku sprawią, że ceny dzierżawy państwowych gruntów rolnych będą wyższe. Komunikat Głównego Urzędu Statystycznego podaje, że średnia cena pszenicy, jaka ukształtowała się na przestrzeni pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku to 93,04 zł/dt. Droższa pszenica, droższa dzierżawaW ostatnich miesiącach koszty produkcji rolnej w nieubłagany sposób rosną i niewiele wskazuje na to, by ten trend miał się w najbliższym czasie odwrócić. W najnowszym komunikacie Głównego Urzędu Statystycznego czytamy, iż cena pszenicy w pierwszym półroczu 2021 roku osiągnęła pułap 93,04 zł/dt. Jest to spora zmiana w porównaniu do drugiego półrocza 2020 roku, kiedy to pszenica wyceniana była na 74,21/dt. Wymienione dane oznaczają jedno: koszty dzierżawy gruntów należących do państwa wkrótce staną się wyższe - są bowiem skorelowane ze stawkami skupu podstawowych produktów rolnych.
- Rząd Prawo i Sprawiedliwość zrobi wszystko, żeby polskie rolnictwo dominowało w Europie - zapowiedział dziś w mediach społecznościowych premier Mateusz Morawiecki, przypominając, że Polski Ład przynieść ma wiele "propozycji dla polskiej wsi". I to nie wszystko, czym dziś przed południem podzielił się premier. Mateusz Morawiecki podkreślił, jak bardzo dumny jest z polskiego rolnictwa. - Ponad 2/3 Polaków, kupując żywność, sprawdza, czy to żywność polska. Jak jest polska, to znaczy, że jest najzdrowsza i najsmaczniejsza. Jesteśmy dumni z rodzimego rolnictwa i dlatego Polski Ład ma wiele propozycji dla polskiej wsi - moża przeczytać w mediach społecznościowych Mateusza Morawieckiego.
- Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało odbudowę polskich marek, wsparcie dla przemysłu, dla przemysłu rolno-spożywczego, rolno-przetwórczego, a dowiadujemy się, że 12 lipca sąd w Warszawie ogłosił upadłość Ursusa - mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej poseł Stefan Krajewski. W ostatnich dniach media obiegła wiadomość, że jeden z warszawskich sądów odrzucił wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego spółki Ursus. Podczas środowej konferencji prasowej w Sejmie, głos w sprawie upadłości Ursusa zabrali politycy PSL. - Dzisiaj nie ma wsparcia rządu. Wszyscy schowali głowę w piasek i udają, że problemu nie ma - mówił Krajewski.