Komenda Powiatowa Policji w Brodnicy poinformowała o nietypowym zdarzeniu drogowym, które miało miejsce w ostatnich dniach w województwie kujawsko-pomorskim: nietrzeźwy 67-letni kierowca samochodu osobowego wjechał do rowu, a na odsiecz ruszył mu jego sąsiad z wykorzystaniem swojego ciągnika. Podczas holowania samochodu osobowego do domu, traktorzystę i nietrzeźwego kierowcę auta zatrzymał patrol policji. Traktorzysta holował auto nietrzeźwego kierowcyKomenda Powiatowa Policji w Brodnicy za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej poinformowała o zatrzymaniu 67-latka, który na terenie miejscowości Osiek (pow. brodnicki, woj. kujawsko-pomorskie) w stanie nietrzeźwości kierował samochodem osobowym. Mając w organizmie ponad 1,2 alkoholu, mężczyzna utracił panowanie nad swoim pojazdem, uderzył w krawężnik i wjechał do przydrożnego rowu. Na miejsce zdarzenia przyjechał wkrótce sąsiad 67-latka - z wykorzystaniem traktora postanowił odholować samochód osobowy do domu nietrzeźwego kierowcy.
W gospodarstwach rolnych nie brakuje miejsc, w których można ponieść dotkliwe obrażenia ciała. Jak poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Jędrzejowie, w ostatnich dniach podczas zbierania orzechów 36-latek spadł z wysokości wprost na kosiarkę konną. W wyniku zdarzenia mężczyzna mężczyzna przebił lewy bark. Nieprzytomny poszkodowany został zabrany do szpitala. 36-latek zrywał orzechy. Spadł na kosiarkę konnąDo drastycznego zdarzenia doszło w ostatnich dniach w miejscowości Podlesie w powiecie jędrzejowskim na terenie województwa świętokrzyskiego. Jak relacjonuje Komenda Powiatowa Policji w Jędrzejowie, 36-letni mężczyzna przyjechał do swoich rodziców w odwiedziny. Ponieważ na posesji znajdował się orzech włoski, gość postanowił poczęstować się jego nasionami i w tym celu wspiął się na drzewo. W trakcie schodzenia z drzewa 36-latek w niefortunny sposób poślizgnął się i spadł na starą kosiarkę konną. Warto przypomnieć, że maszyna tego typu posiada ostre bagnety - to właśnie za ich sprawą mężczyzna przebił swój lewy bark.
Nie da się ukryć, że w na terenie Polski pierwsze oznaki jesieni stają się coraz lepiej dostrzegalne. Według Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej najbliższy tydzień zdecydowanie nie będzie przypominał minionych dni lata - w nocy w poniedziałek (20.09) na południu kraju i w centrum mogą pojawić się gruntowe przymrozki. Wedle aktualnych prognoz pogody, nieznaczny wzrost temperatury ma nastąpić w środę (22.09), kiedy to do Polski napłynie ciepłe powietrze polarne morskie. IMGW: pierwsze przymrozkiNadchodzący tydzień minie zdecydowanie pod znakiem jesiennej aury - coraz krótszym dniom towarzyszyć będzie odczuwalny spadek temperatury, zachmurzenie i opady atmosferyczne. W pierwszej części tygodnia - w poniedziałek i wtorek (20-21.09) - niebo w całej Polsce zasnute będzie grubą warstwą chmur. Niewykluczone są też przelotne opady deszczu. W nocy z poniedziałku na wtorek można spodziewać się pierwszych przymrozków przygruntowych, których wystąpienie będzie najbardziej prawdopodobne w południowych krańcach Polski, a także w centrum. Do wtorku (21.09) temperatura w ciągu dnia oscylować będzie od 6-8°C na Suwalszczyźnie, 10°C w rejonach podgórskich, 12-13°C w centrum i 16°C w zachodniej części Polski.
Produkcja żywności jest zajęciem, które wymaga pełnego zaangażowania - nie tylko w dni powszednie, ale również w te świąteczne. W ostatnim czasie na jednej z popularnych grup społecznościowych poświęconej rolnictwu internauta pochwalił się, że w niedzielę skosił część kukurydzy ze swojego pola.Jeden z komentatorów - również rolnik - w zdecydowanych słowach skrytykował działania swojego kolegi po fachu, wskazując na przykazanie brzmiące Pamiętaj, aby dzień święty święcić. Rolnik z pewnością nie spodziewał się ostrego sprzeciwu innych producentów żywności. Prace rolne w dni powszednie i świąteczneRolnicy doskonale zdają sobie sprawę, że produkcja żywności jest zajęciem, które wymaga całkowitego zaangażowania - zazwyczaj nie tylko jednej osoby, ale wszystkich członków rodziny. Rolnicy często nie mogą liczyć na dni wolne od pracy, ani dłuższe wakacje ze względu na potrzeby swoich zwierząt czy zabiegi pielęgnacyjne przy uprawach. W ostatnim czasie jeden z internautów pochwalił się w mediach społecznościowych efektem niedzielnego koszenia kukurydzy ze swojego pola. Napisał: - Z 5 ha efekt dzisiejszego koszenia 2 ha na ziarno. Pierwszy internauta, który pokusił się o wyrażenie swojej opinii pod postem kolegi po fachu, bez chwili wahania skrytykował fakt, że rolnik kosił kukurydzę w niedzielę.
Moda na rolnictwo w mediach trwa - w ostatnim czasie w telewizji pojawiają się jak grzyby po deszczu programy takie jak Rolnik szuka żony czy Rolnicy. Podlasie. Produkcje te cieszą się ogromną popularnością - nic zatem dziwnego, że w telewizji Polsat powstał pomysł na stworzenie kolejnego programu zatytułowanego Farma. Uczestnicy - mieszkańcy miast - zamieszkają na pewien czas na wsi, z dala od zgiełku metropolii, bez dostępu do internetu, prądu i bieżącej wody. Farma: mieszkańcy miast pojadą na wieśWe współczesnych czasach na wsi nie tylko produkuje się żywność, ale też prowadzi życie w nowoczesny i wygodny sposób. Mimo to dla wielu mieszkańców miast życie z dala od metropolii jest trudne do wyobrażenia. Na fali zainteresowania tematyką rolniczą i wiejską telewizja Polsat chce stworzyć program, w którym uczestnicy zostaną wysłani, by przetrwać... na wsi. Co ciekawe, osoby wybrane do programu będą miały za zadanie odnaleźć się w rzeczywistości bez prądu, bieżącej wody i dostępu do internetu. Każdego tygodnia z Farmy odpadać będzie jeden uczestnik - ten, który dotrwa do końca programu, otrzyma 100 tysięcy złotych.
Do niebezpiecznej sytuacji z udziałem dwójki dzieci doszło w miejscowości Grzymały Szczepankowskie na Podlasiu. Dwuletnia dziewczynka została przejechana przez ładowarkę przegubową. Za kierownicą maszyny rolniczej siedziała jej czteroletnia siostra. Czterolatka za kierownicą ładowarki. Dwulatka poniosła obrażeniaDramat, która wydarzyła się we wsi Grzymały Szczepankowskie (gm. Łomża) na Podlasiu wstrząsnął nie tylko lokalną społecznością, ale i cała Polską. Jak podaje portal info112.pl, do zdarzenia doszło w niedzielę 29 sierpnia 2021 roku w godzinach wieczornych. Około godziny 20:00 służby otrzymały informację o dwuletnim dziecku, które zostało przejechane przez maszynę rolniczą. Na miejsce ruszyli ratownicy medyczni i funkcjonariusze policji.
Choć mamy XXI wiek, to w Polsce wykluczenie komunikacyjne jest niestety smutną rzeczywistością wielu małych miast i wsi. Problem daje o sobie znać zwłaszcza u progu roku szkolnego, kiedy setki tysięcy dzieci ze wsi od poniedziałku do piątku będą dojeżdżać na zajęcia lekcyjne. W momencie, gdy rodzice dziecka nie są w stanie zawieźć go do szkoły prywatnym samochodem, bardzo często pojawia się problem. Okazuje się bowiem, że połączenia autobusowe na wsiach nie są dostosowane do potrzeb dzieci w wieku szkolnym. Problemy z transportem. Smutna rzeczywistość dzieci ze wsi1 września wszystkie dzieci w Polsce ruszyły do szkół, by oficjalnie rozpocząć rok nauki. O ile w miastach dojazd do placówek edukacyjnych nie stanowi problemu, o tyle brak (lub mała liczba) połączeń w małych miasteczkach i na wsiach są problemem, który nie został rozwiązany przez żaden dotychczasowy rząd. Wykluczenie komunikacyjne jest smutną rzeczywistością dzieci mieszkających na obszarach wiejskich i niewiele wskazuje na to, by miało się to wkrótce zmienić. Jeśli istnieją połączenia autobusowe, dzięki którym starsze dzieci mogą samodzielnie dotrzeć na zajęcia, nierzadko muszą wstawać przynajmniej godzinę wcześniej od swoich rówieśników, którzy nie muszą korzystać z transportu publicznego. Jeden z internautów podzielił się swoimi obserwacjami na Twitterze. Mężczyzna, który z zwodu jest rolnikiem, odebrał swoją siostrę z uroczystości rozpoczęcia nowego roku szkolnego: >
Każdy właściciel zwierząt doskonale zdaje sobie sprawę, że podopieczni mogą niekiedy zaskakiwać swoim zachowaniem. Jak poinformował portalbraniewo.pl, w miejscowości Pęciszewo w ostatnich dniach wpadł do studni byk. Choć studnia była zabezpieczona drewnianym pokryciem, to musiało ono pęknąć w momencie, gdy weszło na nie zwierzę. Pęciszewo: byk wpadł do studniO nietypowej sytuacji, która miała miejsce w czwartek 26 sierpnia 2021 roku w Pęciszewie (gm. Braniewo, woj. warmińsko-mazurskie) poinformowała Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Braniewie i portalbraniewo.pl. Właściciel byka odkrył, iż jego zwierzę wpadło do studni o głębokości pięciu metrów. Nie trzeba podkreślać, że wydobycie masywnego samca na powierzchnię było zadaniem przekraczającym możliwości rolnika. Na miejsce przybyli wkrótce strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej z Braniewa i Ochotniczej Straży Pożarnej z Gronowa.
Wypadki na polskich drogach nie należą do rzadkości. O śmiertelnym wypadku z udziałem motocyklisty i kierowcy ciągnika rolniczego poinformowała Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Sandomierzu. 25-letni motocyklista wjechał w przyczepę ciągnika, gdy rolnik skręcał do skupu owoców. W wyniku zdarzenia poszkodowane zostały trzy osoby, z czego 88-letni kierowca Ursusa poniósł śmierć na miejscu. Tragedia na drodze. Zderzenie motocykla i ciągnikaKomenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej poinformowała o tragicznym zdarzeniu, które miało miejsce w Dębianach (gm. Obrazów, woj. świętokrzyskie) w poniedziałek 16 sierpnia 2021 roku. Dyżurny straży pożarnej otrzymał informację o zderzeniu motocykla marki Yamaha z ciągnikiem rolniczym marki Ursus. Po przybyciu na miejsce służby ustaliły, że do zderzenia doszło w momencie, gdy 88-letni kierowca Ursusa skręcał z głównej drogi do skupu owoców. Do ciągnika miał również dołączoną przyczepę ze skrzynkami wypełnionymi wiśniami. Traktorem podróżowały dwie osoby - z 88-letnim rolnikiem była 56-letnia pasażerka.
Na ranczu w Laszkach Emilka codziennie przeżywa radości i staje przed wyzwaniami związanymi z opieką nad swoimi zwierzętami. W najnowszym filmie bohaterka znana z serialu Rolnicy. Podlasie zaprezentowała karmienie swojej cieliczki Florki, a także próby przyzwyczajania do siodła trzyletniego konia Kuby. Ponieważ koń wykazywał wyraźny niepokój przed kocem i siodłem na swoim grzbiecie, internauci w komentarzach podzielili się garścią porad, które mogą przydać się Emilce w przyszłości.Emilka z Rolnicy. Podlasie i codzienne obowiązki w LaszkachKażdy dzień na ranczu w Laszkach obfituje w intensywne zajęcia związane z dbałością o zwierzęta. Emilka wykonuje je zawsze z uśmiechem i wielką cierpliwością, co dokumentuje na swoim kanale na portalu YouTube.com. W ostatnim czasie gospodyni znana z serialu Rolnicy. Podlasie podzieliła się w przestrzeni nowym filmem, w którym skupia się m.in. na cieliczce Florce i koniu Kubie. Cielczka, przywieziona z Lubelszczyzny, choć karmiona jest już sianem i paszą właściwą, nadal pije sporo mleka. Emilka wyraźnie polubiła się ze swoją nową podopieczną i zachwyca się nią na każdym kroku. W drugiej części filmu na kanale Ranczo Laszki Emilka pokazała proces przyzwyczajania konia do jazdy pod siodłem. Jak się okazuje, stoi przed nią nie lada wyzwanie - koń Kuba ma już bowiem trzy lata i nigdy nie miał styczności z siodłem czy wędzidłem.
W Europie od lat 60. ubiegłego wieku leśnictwo i rolnictwo poniosły straty rzędu 116,61 miliardów euro. Powód może wydawać się niektórym zaskakujący - za systematycznym ubytkiem funduszy stoją gatunki inwazyjne. Gatunki inwazyjne są niezwykle trudne do wyplenienia - jednym z najlepszych przykładów może być w Polsce barszcz Sosnowskiego, dziki królik czy szczur wędrowny. Plaga gatunków inwazyjnych i gigantyczne stratyInwazyjne gatunki, nietypowe dla danego obszaru geograficznego, mogą stanowić ogromne zagrożenie dla rodzimego ekosystemu i bioróżnorodności. Warto podkreślić, że ekspansja tego typu gatunków ma katastrofalny wpływ nie tylko na florę i faunę, ale również na działalność człowieka - produkcję żywności, rolnictwo i gospodarkę rybną. Wedle unijnych danych na walkę z gatunkami inwazyjnymi i naprawianie wyrządzonych przez nich szkód co roku przeznacza się ponad 12 miliardów euro. Obliczono, że od lat 60. XX wieku europejskie kraje odnotowały z tego powodu w sektorze leśnictwa i rolnictwa odnotowały straty rzędu 116,61 miliardów euro.
Mieszkańcy małych miast i wsi niejednokrotnie decydują się na wybudowanie własnego domu. Rolnicy chętnie inwestują również w kolejne zabudowania gospodarcze lub remont starych pomieszczeń. Nic zatem dziwnego, że wszelkie informacje z rynku budowlanego są istotne z punktu widzenia sektora rolnego. Niestety, najnowsze wieści nie są optymistyczne - ceny materiałów budowlanych w ciągu ostatnich sześciu miesięcy wzrosły nawet o czterysta procent. Sytuacji osób planujących budowę lub remont nie polepsza fakt, że z tygodnia na tydzień pogarsza się dostępność materiałów budowalnych w sklepach. Potężne podwyżki, niedobór materiałów w sklepachWszyscy ci, którzy planowali rozbudowę gospodarstw, a także remont lub budowę własnego domostwa, z pewnością dwa razy zastanowią się przed podjęciem jakichkolwiek kroków - ceny materiałów, które oferują popularne sklepy i hurtownie, zaczynają dla wielu osób wyglądać co najmniej niepokojąco. Jak podaje portal money.pl, płyty OSB w jednej z hurtowni na terenie województwa zachodniopomorskiego są czterokrotnie droższe w porównaniu do stawek z marca bieżącego roku. Za cegły silikatowe trzeba zapłacić dwa razy więcej niż kilka miesięcy temu, a za styropian - aż trzy razy więcej. Ceny w zależności od hurtowni i sklepów mogą się różnić, lecz trend cenowy jest oczywisty - materiały budowlane w najbliższej przyszłości z pewnością nie będą tanieć.
W rejonach Mrągowa doszło w ostatnim czasie do intrygującego zdarzenia: pewnego dnia jeden z rolników spostrzegł nieznajomego mężczyznę jeżdżącego po okolicy ładowarką teleskopową. Kiedy zaapelował do niego o zaprzestanie niszczenia cudzego pola i łąk, kierowca maszyny wysiadł z niej i wziął nogi za pas. Wkrótce okazało się, że porzucona ładowarka teleskopowa padła łupem złodzieja. Na szczęście maszyna wróciła do swojego właściciela. Uciekający kierowca ładowarki teleskopowejW maju 2021 roku funkcjonariusze policji z Mrągowa otrzymali zgłoszenie o kradzieży ładowarki teleskopowej o wartości 100 tysięcy złotych z jednego z okolicznych gospodarstw rolnych. Choć policjanci pracowali nad znalezieniem maszyny, to na trop na ładowarki wpadli w kompletnie przypadkowy sposób dzięki zgłoszeniu od rolnika z okolicy. Pewien rolnik zauważył, że nieznany mężczyzna jeździ po polu ładowarką teleskopową, niszcząc cudze pole i łąki. Po zwróceniu uwagi, kierowca uciekł na pieszo, pozostawiając na miejscu maszynę. Rolnik zgłosił sprawę na policję, która wkrótce przybyła na miejsce zdarzenia.
W czwartek 5 sierpnia 2021 roku przypada dziesiąta rocznica śmierci jednego z najpopularniejszych polskich polityków i działaczy społecznych, rolnika i założyciela Samoobrony - Andrzeja Leppera. Choć w oficjalnym śledztwie ustalono, że Andrzej Lepper zginął śmiercią samobójczą, to ogromna liczba rolników twierdzi, że lider Samoobrony nigdy by się nie podjął tak dramatycznych kroków. Dziesięć lat od śmierci Andrzeja Leppera W dniu dziesiątej rocznicy polityka, rolnika i założyciela Samoobrony Rzeczypospolitej Polskiej, jego zwolennicy nadal nie mogą uwierzyć w tragedię, która wydarzyła się 5 sierpnia 2011 roku. Andrzej Lepper nie pozostawiał nikogo obojętnym - wiele osób go krytykowało, lecz równie duża grupa wskazywała na jego niesamowitą charyzmę i doceniała wolę zmiany dotychczasowej rzeczywistości na polskiej wsi. Nie trzeba podkreślać, że lider Samoobrony był jednym z najbardziej charyzmatycznych polityków od czasów wolnej Polski. Zanim jednak rozpoczął karierę polityczną, całkowicie skupiony był na rozwoju swojego gospodarstwa rolnego w Zielniowie. Choć śledztwo wyjaśniające okoliczności śmierci Andrzeja Leppera wykazało, że polityk pozbawił się życia poprzez powieszenie, to jego zwolennicy do dziś nie chcą uwierzyć w oficjalną wersję wydarzeń. Wielu rolników dzieli się w mediach społecznościowych porażającymi opiniami, twierdząc, że Andrzej Lepper został zamordowany. W internecie możemy przeczytać setki komentarzy internautów o bardzo podobnej treści: >
Andrzej Onopiuk nie ustaje w umacnianiu więzi ze swoimi fanami na profilu na Facebooku. W ostatnim czasie znany i lubiany bohater serialu Rolnicy. Podlasie opublikował fotografię, gdzie pozuje na tle taczek ze skoszoną trawą. Rolnik zapytał również swoich fanów, w jaki sposób spędzają swój poranek. Po wielu negatywnych komentarzach, które w ostatnim czasie pojawiały się na profilu Onopiuków, pod najnowszym zdjęciem wśród internautów w sposób zdecydowany dominował pogodny nastrój. Padło tylko jedno, niezbyt taktowne pytanie, sformułowane w bardzo bezpośredni sposób: - A kiedy będą zęby? Andrzej na tle skoszonej trawy pyta fanów o ich dzieńLipiec i sierpień na wsi to czas wytężonej pracy, toteż utrzymywanie dobrego kontaktu z fanami w internecie z pewnością jest nie lada wyzwaniem dla Gienka i Andrzeja Onopiuków. Mimo to w ostatnim czasie na facebookowym profilu bohaterów serialu Rolnicy. Podlasie pojawiło się zdjęcie Andrzeja pozującego na tle taczek ze świeżo skoszoną trawą. Fotografię rolnik opatrzył opisem, zachęcając fanów do dyskusji: - Cześć wszystkim a co rano u was słychać pozdrawiamy [[pis. oryg. - przy. red.] Po ostatnich postach, w których dominowało wiele gorzkich słów i krytycznych opinii wytykających Onopiukom ich styl życia i decyzje, na najnowszy wpis internauci zareagowali w zdecydowanie pozytywny sposób. >
Gościem Sygnałów Dnia Programu 1 Polskiego Radia był prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Przemysław Daca. Zdradził on, że choć większość samorządów chciało podwyżki opłat za utylizację ścieków i dostarczanie wody na poziomie 20%, to w rzeczywistości kwoty te wzrosną o niecałe 8%. W praktyce będzie to oznaczało wzrost kosztów odbioru ścieków i dostarczania wody o około 80-90 groszy miesięcznie w przeliczeniu na jedną osobę. Wzrosty opłat za wodę i ściekiJeszcze niedawno informowaliśmy o tym, że Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie jest w trakcie ustalania wysokości taryf opłat za doprowadzanie wody i utylizację ścieków z gospodarstw domowych na kolejne trzy lata. Wiele osób - w tym rolników - bardzo obawiało się bolesnych podwyżek opłat, zwłaszcza, że informacje w tym zakresie były początkowo bezlitosne: większość samorządów chciało znacznego ich podwyższenia, sięgającego nawet 20%. Oznaczałoby to rosnące koszty produkcji żywności, co - w dalszej kolejności - wpłynęłoby albo na gorszą sytuację finansową rolników, albo na przerzucenie dodatkowych opłat na dalsze ogniwa łańcucha dostaw. Państwowe Gospodarstwo Wodne weryfikowało jednak apetyty lokalnych samorządów co do wysokości przyszłych rachunków - okazało się wkrótce, że po negocjacjach wzrosty kosztów odprowadzania ścieków i dostarczania wody będą wyższe o niecałe 8%.
Po chwilowej przerwie w upałach, mapy synoptyczne wskazują, że do Polski wkrótce ponownie zawita fala wysokich temperatur. Co więcej, w przyszłym tygodniu nasz kraj znajdzie się na styku niżów i wyżów, które zaowocują burzami i ulewnymi deszczami. Może to tym samym oznaczać szkody w gospodarstwach rolnych. Front burzowy będzie wędrował od zachodniej części Europy na wschód - niewykluczone, że na kontynencie pojawią się dramatyczne efekty gwałtownych zjawisk pogodowych. Nadchodzą zmiany w pogodziePo intensywnych upałach mijający tydzień minął pod znakiem chłodniejszych temperatur. Co najważniejsze, nasz kraj chwilowo ominęły nawałnice i burze. Czy w nadchodzącym tygodniu do Polski zawitają gwałtowne zjawiska pogodowe i tropikalne upały? Wedle informacji na portalu pogoda.wp.pl, od poniedziałku (26.07) temperatura będzie systematycznie rosnąć. Aktywne fronty burzowe będą przesuwały się z zachodniej części Europy na wschód i zawitają również do Polski. Na początku tygodnia termometry wskażą od 25 do 31 stopni Celsjusza. Upałom towarzyszyć będą nie tylko burze, ale też nawalne deszcze i gradobicia.
Niewielkie kapliczki, często położone przy drogach lub na ich rozstajach, są częstym widokiem na polskiej wsi. Nie wszystkim jednak odpowiada ich obecność, czego dowodem jest informacja, którą w ostatnim czasie przekazała olsztyńska TVP. W Kraplewie nieznany sprawca zdewastował przydrożną kapliczkę. Lokalna społeczność jest oburzona aktem wandalizmu, a sołtyska zapowiedziała, że pięćdziesięcioletnia kapliczka zostanie naprawiona i przywrócona do dawnej świetności. Zdewastowana kapliczkaJak przekazuje olsztyńska TVP, do zdarzenia doszło w ostatnich dniach na terenie Kraplewa w gminie Ostróda na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Pewnego dnia nieznany sprawca wybił trzy szyby, które znajdowały się w murowanej konstrukcji kapliczki. Ponadto z jej wnętrza wyjęto i roztrzaskano figurę Maryi, a także przewrócono umieszczony tam krzyż. Lokalna społeczność nie kryje żalu wywołanego zaistniałą sytuacją - kapliczka stojąca na rozstaju dróg znajdowała się w Kraplewie od pięćdziesięciu lat.
Choć sympatyczny Gienek Onopiuk z ochotą uczestniczy w nagraniach kolejnych odcinków serialu Rolnicy. Podlasie, to w ostatnim czasie doznał on wyjątkowo uciążliwych dolegliwości zdrowotnych, które zaburzyły jego codzienne funkcjonowanie. Jak przekazał Super Express, popularny rolnik z Plutycz trafił do szpitala na SOR ze względu na niepokojąco spuchniętą nogę. Ze względu na zaistniałą sytuację, ekipa Rolnicy. Podlasie przerwała nagrania do serialu. Na szczęście po otrzymanym zastrzyku i lekarstwach zdrowie Gienka powróciło do normy. Gienek trafił na SOR. Głęboki niepokój na planie Rolnicy. PodlasieUtrzymujące się od pewnego czasu w całym kraju upały potrafią skutecznie odbierać energię niezbędną do codziennego funkcjonowania. Osłabienie i niedyspozycja zdrowotna nie ominęła również lubianego Gienia znanego z serialu Rolnicy. Podlasie. Jak poinformował Super Express, podczas tworzenia nowych odcinków w gospodarstwie, senior rodu Onopiuków nie był w najlepszej formie. Okazało się, że dokucza mu spuchnięta noga. W pewnym momencie dolegliwość stała się tak uciążliwa, że rolnik z Plutycz musiał zostać zawieziony do szpitala. Mężczyzna trafił na SOR. Nie trzeba dodawać, że złe samopoczucie lubianego Gienia mocno strapiło wszystkich obecnych na miejscu twórców serialu Rolnicy. Podlasie.
Na facebookowym profilu Stowarzyszenia Przyjaciół Dorzecza Gwdy pojawił się niepokojący wpis: na rzece Głomii w Wielkopolsce w ciągu zaledwie dwóch godzin spuszczono wodę, by móc przeprowadzić prace remontowe mostu. Jak przekazała organizacja, proces ten został przeprowadzony zbyt szybko, co doprowadziło do - ich zdaniem - katastrofy ekologicznej. W korycie wyschniętej rzeki leżą obecnie tysiące śniętych ryb gatunków chronionych. Stowarzyszenie grzmi o katastrofie ekologicznejJak możemy przeczytać na facebookowym profilu Stowarzyszenia Przyjaciół Dorzecza Gwdy, do dramatycznej sytuacji doszło we wtorek 6 lipca na rzece Głomia w Krajence na terenie województwa wielkopolskiego. Ponieważ istniała potrzeba przeprowadzenia prac remontowych na moście, Wody Polskie zdecydowały na czasowe spuszczenie wody z rzeki. Jak informuje organizacja ekologiczna, woda została usunięta z koryta rzeki w bardzo krótkim czasie - od około 1,5 do 2 godzin, nie zachowując przy tym odpowiednich procedur. Na prośbę urzędu miasta Krajenki spuszczenie wody z Głomii zostało przeprowadzone przez pracowników Wód Polskich. Warto jednak dodać, że - jak podaje agropolska.pl - gmina Krajenka wskazuje, że nie wnioskowała do Wód Polskich o całkowite spuszczenie wody z rzeki, ale tylko o obniżenie jej poziomu.
Rolnictwo jest dziedziną, która stale się rozwija, a nowe spojrzenie na sprawy produkcji żywności może zadziwić niejednego doświadczonego gospodarza. Niektóre z nowatorskich sposobów uprawy ziemi są tak naprawdę powrotem do natury, jak ma to miejsce m.in. w przypadku siewu bez uprzedniej orki ziemi. Jeden z rolników, który prowadzi swoje kontro na portalu YouTube.com, w drugiej połowie czerwca zaprezentował efekty wzrostu kukurydzy na macie z żyta 35 dni po wysiewie. Pomysł kreatywnego rolnika został skomentowany nie tylko na YouTube.com, ale też w innych mediach społecznościowych. Choć metoda siewu bezorkowego jest bardzo popularna m.in. w USA, to niektórzy polscy rolnicy nadal podchodzą do niej z pewną podejrzliwością. Siew bezorkowy i dyskusja w internecieGrupy społecznościowe w sieci internetowej są źródłem inspiracji dla rolników, którzy chętnie dzielą się swoich doświadczeniem, jak i pomagają w codziennych problemach. W ostatnim czasie na jednej z popularnych grup rolniczych w mediach społecznościowych pojawił się link do filmu na YouTube.com, którego autorem jest Andrzej Leszczyński. Rolnik w filmie zatytułowanym Kukurydza No-till 35dni po siewie w żyto [pis. oryg. - przyp. red.] zaprezentował efekty siewu, przed którym nie zorał ziemi. Post wzbudził zainteresowanie rolników - część z nich pochwaliła pomysł siana kukurydzy bez orki prosto na tzw. matę z żyta; pozostali gospodarze nie kryli sceptycyzmu wobec tego rozwiązania, wskazując, że metoda ta jest pożywką dla chwastów i gryzoni. Jak się jednak okazuje, technika no-till (ang. bez orki) staje się coraz bardziej popularna m.in. na Zachodzie, choć wcale nie należy do typowych "nowatorskich" rozwiązań współczesnego świata. Jest ona bowiem znana od dawna, lecz częściowo zanikła wraz z pojawieniem się nowoczesnych maszyn na wsiach. Geniusz omawianej techniki tkwi w jej prostocie - zamiast orania ziemi przed siewem, ziemię pozostawia się nietkniętą. Jakie korzyści rolnicy widzą po tego typu siewie? Jeden z internautów podzielił się swoją opinią na temat filmu rolnika w następujący sposób: >Kolejny z komentatorów wskazał na popularność techniki na Zachodzie: >
Nie ma wątpliwości, że wszelkiego rodzaju działalność człowieka pozostawia ślad na stanie środowiska naturalnego. Zgodnie z wynikami najnowszego raportu zleconego przez Fundację Przyjazny Kraj o nazwie Zasoby wodne w Polsce - ochrona i wykorzystanie, rolnictwo w większej mierze niż sektor komunalny przyczynia się do pogorszenia stanu wód w naszym kraju. Jak relacjonuje Rzeczpospolita, kolejnym sektorem, który ma katastrofalny wpływ na wody jest turystyka. Rolnictwo bardziej szkodliwe niż przemysł? W ostatnim czasie Rzeczpospolita podzieliła się wynikami raportu Zasoby wodne w Polsce - ochrona i wykorzystanie zleconego przez Fundację Przyjazny Kraj i przeprowadzonego przez firmę Alternator. Wyniki analizy mogą mocno zdziwić - w powszechnym przekonaniu to przemysł i miasta (a nie działalność rolna i turystyka) są głównym źródłem pogarszania się stanu środowiska.Rezultaty badań są jednak konkretne: w rolnictwie stosuje się zbyt duże ilości nawozów mineralnych, które trafiają później do wód i wywołują ich eutrofizację. Rolnicy stosują również zbyt wiele nawozów naturalnych (często w niewłaściwym czasie), co doprowadza do sytuacji, w której gleba nie jest w stanie przyjąć wszystkich składników. Efekt? Zanieczyszczenia śródlądowych wód podziemnych i powierzchniowych, jezior i Morza Bałtyckiego. Analitycy wskazują, że sektor rolny odpowiedzialny jest w ten sposób za połowę nadmiarowych związków organicznych w Morzu Bałtyckim. Dobitnym przykładem katastrofalnych skutków eutrofizacji wód są m.in. plagi sinic w Bałtyku.
W ostatnim czasie media obiegła niespodziewana wiadomość: emerytowany arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, ukarany przez Watykan za opieszałość w walce z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich przez duchownych, został sołtysem w Piaskach na Podlasiu. Choć prawo kanoniczne wskazuje, że duchowni nie mogą sprawować publicznych urzędów, to sam arcybiskup uważa, że bycie sołtysem nie ma w sobie nic niewłaściwego i nie musi konsultować tego ze Stolicą Apostolską.Jakie plany wobec sołectwa ma duchowny? W rozmowie z dziennikarzami zapowiedział, że chce m.in. zadbać o chodniki, by nie rosła na nich pokrzywa. Emerytowany arcybiskup działa jako sołtysWe wtorek 29 czerwca 2021 roku emerytowany arcybiskup Sławoj Leszek Głódź pojawił się na sesji rady Jaświły, co było jego publicznym debiutem w roli sołtysa wsi Piaski. Sprawę zrelacjonował Fakt.pl - dzięki dostępnym w internecie materiałom wideo możemy zobaczyć, że obecność kontrowersyjnego arcybiskupa przyciągnęła na miejsce spore grono dziennikarzy. Nie obyło się bez pytań adresowanych wobec arcybiskupa Głódzia - przedstawiciele mediów zapytali m.in. w jaki sposób nowy sołtys zamierza działać w podległej mu wsi. Emerytowany kapłan odpowiedział dziennikarzom portalu Fakt.pl: - [Będę robić to - przyp. red.] czego [mieszkańcy - przyp. red.] będą oczekiwali. Żeby pokrzywy nie rosły na chodnikach. Światło żeby było. Takie społeczne sprawy.
Od wielu miesięcy słyszało się o akcji Agrounii, którą było zbieranie funduszy na spełnienie marzenia Gienka i Andrzeja Onopiuków o posiadaniu własnej prasy belującej. Jak przekazał lider ruchu - Michał Kołodziejczak - maszyna została zakupiona już miesiąc temu, a we wtorek 29 czerwca 2021 roku belarka ruszyła w drogę do swoich właścicieli na Podlasiu. Pod postem Agrounii pojawiło się wiele pochlebnych komentarzy internatów - nie zabrakło jednak gorzkich słów ze strony niektórych rolników, którzy otwarcie krytykowali pomysł zbierania pieniędzy na nowe maszyny.Agrounia jedzie na Podlasie z belarkąJeden z najbardziej popularnych bohaterów kultowego serialu Rolnicy. Podlasie nigdy nie krył, że jednym z jego największych marzeń jest posiadanie własnej belarki. Niestety, od realizacji tego zamierzenia dzieliła go przeszkoda natury finansowej. W pewnym momencie losem Andrzeja i Gienka Onopiuków zainteresowali się działacze Agrounii, którzy zdecydowali, że pomogą rolnikom w kupnie nowej prasy belującej. Zbiórka trwała przez pewien czas i zakończyła się pełnym sukcesem - jak poinformował lider Agrounii Michał Kołodziejczak, we wtorek 29 czerwca 2021 roku maszyna zostanie przekazana rolnikom w Plutyczach. - Całkiem niedawno zbieraliśmy na belarkę, na prasę dla naszych kolegów z Plutycz. (...) Za mną jest piękna, nowiutka belarka dla chłopaków, dla Andrzeja i Gienka. Nowiutka, pachnąca, zieloniutka. W tej chwili wstawiamy ją na lawetę, wyjeżdżamy za chwilę do Plutycz, (...) przypinamy pasami i robimy to, co zaplanowaliśmy. (...) Jeżeli sobie coś zaplanowaliśmy, to dokładnie to robimy - powiedział Michał Kołodziejczak w nagraniu dostępnym na facebookowym profilu Agrounii. Ponadto dodał: - Realizujemy plan, który przyjęliśmy - to dla nas jest najistotniejsze. Wiele osób pytało: "co dalej z belarką?", "co się stało z pieniędzmi?", bo przecież tyle zostało uzbierane. Belarka była kupiona ponad miesiąc temu, my długo czekaliśmy na odpowiedni moment, kiedy ją zawieźć i oto w ten sposób pakowana jest teraz na lawetę przez Andrzeja, przez naszego działacza (...) i będzie niebawem już w Plutyczach - z Lubelszczyzny jedziemy na Podlasie. Co będzie się dalej działo - będziemy Wam pokazywać, ale jedno jest pewne: (...) to, co zaplanowane, to będzie zrealizowane. Miała być belarka - jest belarka. Miała być nówka - jest nówka. Miała być na sianokosy - będzie. Dzisiaj pierwsze bele już będą z niej wyskakiwały.
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź został nowym sołtysem w Piaskach na Podlasiu. Jak powiadomiono, arcybiskup na stanowisko został wybrany jednogłośnie. Wiadomość o wyborze nowego sołtysa została zamieszczona na stronie urzędu gminy. Jak się okazało jeszcze w połowie czerwca przeprowadzone zostały wybory uzupełniające sołtysów miejscowości Mociesze i sołectwa Piaski. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź na funkcję sołtysa został wybrany w Piaskach, a Krzysztof Kolendo w Mocieszach.
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) za pośrednictwem mediów społecznościowych powiadomił o poniedziałkowej interwencji. Jak się okazało, od byłej sołtysowej Krzyżowej Agnieszki S. odebrany został ledwo żywy pies. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez prezesa DIOZ, niebawem do świdnickiej prokuratury wpłynie zawiadomienie o znęcaniu się nad psem. - Oddech był płytki, pies niemalże nie reagował na bodźce. Spał na trawie, przypięty łańcuchem do budy. Jego skołtuniona sierść oblepiona była fekaliami i przemoczona od moczu - powiadomiono. Przy budzie nie było wody, w garnkach znajdowały się skisłe, ugotowane kości. Natychmiast została podjęta decyzja, że należy jak najszybciej odebrać konające zwierzę. Jak przekazano w mediach społecznościowych, była sołtys krzyczała do obecnych, by "spierda*** z jej posesji".
Koalicja Społeczna STOP FERMOM PRZEMYSŁOWYM za pośrednictwem mediów społecznościowych powiadomiła o proteście, który już jutro odbędzie się pod siedzibą Ministerstwa Środowiska w Warszawie. Protest odbędzie się w sprawie projektu ustawy odległościowej.Protest pod Ministerstwem Środowiska przy ul. M. Reja 3/5 w Warszawie odbędzie się jutro, 24 czerwca bieżącego roku o godzinie 13:00. Na proteście pojawią się mieszkańcy polskich wsi, tworzone przez nich stowarzyszenia ekologiczne oraz komitety protestujące, a także Greenpeace Polska i Fundacją Dobre Sąsiedztwo.
Choć niektóre nawyki podczas pracy na roli mogą się wydawać wielu osobom nieszkodliwe, to codzienna praktyka pokazuje, że nawet niewinne pomysły mogą mieć dramatyczny finał. Podczas przewożenia siana mężczyzna usiadł na dyszlu przyczepy podpiętej do ciągnika. W pewnym momencie 64-latek stracił równowagę i spadł pod koła jadącego pojazdu. Mieszkaniec gminy Wyszków poniósł śmierć na miejscu. Tragedia podczas przewożenia sianaChoć wypadki podczas prac polowych nie są niestety rzadkim zjawiskiem na polskiej wsi, to mało kto spodziewałby się tragedii podczas zwożenia siana do gospodarstwa. Jak dowiadujemy się z relacji wyszkowskiej policji, do dramatycznego zdarzenia doszło po godzinie 21:00 w sobotę 19 czerwca 2021 roku na drodze powiatowej między miejscowościami Ochudno a Porządź. Dwie osoby - mężczyzna i kobieta - zakończyli prace na polu i zwozili siano do gospodarstwa. Ponieważ ciągnik rolniczy ma miejsce tylko dla kierowcy, 64-latek usiadł na dyszlu przyczepy ciągniętej przez traktor. W pewnym momencie podczas jazdy rolnik stracił równowagę i spadł wprost pod koła pojazdu.